W przeddzień 71. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Auschwitz z inicjatywy przewodniczącego delegacji Prawa i Sprawiedliwości w Parlamencie Europejskim Ryszarda Legutki odbyła się projekcja filmu „Stella” w reżyserii Macieja Pawlickiego i wystawa prac Mariana Kołodzieja sfotografowanych przez Stanisława Markowskiego.
Film „Stella” opowiada historię Stelli Zylbersztajn, której w czasie II wojny światowej schronienia udzieliło 25 polskich rodzin (ponad 60 osób). Stella przez całe swoje życie dążyła do tego, by wszystkie te osoby zostały uhonorowane tytułem „Sprawiedliwych wśród narodów świata”.
„To zaszczyt być tu dzisiaj. To film o niewiarygodnie odważnych ludziach, którzy w mrocznych czasach ryzykowali wszystko, by ratować innych” – powiedział Syed Kamall, przewodniczący Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. „Rozumiem, czemu sfomułowanie „polskie obozy śmierci” jest dla Polaków, którzy nie tylko byli ofiarami, ale ratowali innych przed śmiercią, tak bolesne” – dodał.
W projekcji licznie wzięli udział europosłowie, przedstawiciele Polonii jak również organizacji żydowskich. „Dziękuję, że chcieli Państwo przyjść na spotkanie ze „Stellą”. Naszym obowiązkiem jest opisywanie zła, które się wydarzyło, ale także pokazywanie dobra, wynajdywanie tych pięknych historii. Te wszystkie historie są naszymi wspólnymi skarbami i nie mamy prawa ich dla siebie chować. One powinny świecić w ciemności. Mam poczucie ogromnej ilości historii o wspaniałych ludziach, które jeszcze nie zostały opowiedziane” – powiedział Maciej Pawlicki.
Prof. Jan Żaryn, który zainteresował Macieja Pawlickiego historią Stelli Zylbersztajn, podkreślił, że jest ona wielką przyjaciółką Polski, Polaków i prawdy. „W naszym życiu byliśmy wielokrotnie dotknięci czymś co nazywamy głęboką niesprawiedliwością polegającą na tym, że Polacy byli i czasem niestety nadal są pomawiani o najgorsze rzeczy w czasie II wojny światowej, a polskie postawy wobec Żydów są określane jako totalna bierność lub wielka satysfakcja, że Żydzi byli mordowani” – powiedział prof. Żaryn. „To rzutowało na nasze różne wybory służące temu, by znaleźć osoby, które wiedzą, że prawda była znacznie bardziej skomplikowana. Chodziło o zadośćuczynienie. Nam Polakom należy się zadośćuczynienie” – dodał.
We wtorek w Parlamencie Europejskim odbyło się także otwarcie wystawy „Między Piekłem a Niebem” przygotowanej przez Stanisława Markowskiego w oparciu o obrazy Mariana Kołodzieja, jednego z pierwszych więźniów Auschwitz.
„W przededniu dnia zagłady uznaliśmy, że trzeba ten dzień w szczególny sposób odnotować poprzez dzieło sztuki. W możliwie trafny sposób chcieliśmy oddać coś, czego właściwie oddać się nie da. Jak Państwo wiecie, istnieje mnóstwo zapisów doświadczenia fabryk śmierci, które przez długi czas w Europie efektywnie funkcjonowały. Te wszystkie relacje zbliżają nas do prawdy, ale jej w pełni nie oddają” – mówił podczas otwarcia wystawy Ryszard Legutko.
Na wystawie zaprezentowano kilkanaście spośród niemal 300 obrazów narysowanych przez Mariana Kołodzieja. Ich centralną postacią jest św. Maksymilian Kolbe. „To wystawa fotograficzna. Ta niezwykła wystawa jest plonem przemyśleń twórczych Mariana Kołodzieja, więźnia Auschwitz i 4 innych obozów. To, co on głównie przedstawia, to piekło, o którym przez 50 lat nie powiedział ani słowa” – powiedział Stanisław Markowski. W 1992 roku Marian Kołodziej przeżył wylew krwi do mózgu – wówczas wróciły wszystkie obrazy z Auschwitz, które postanowił zdokumentować. Wystawa na stałe została przekazana kościołowi Matki Bożej Niepokalanej w Harmężach wchodzącego w skład Centrum św. Maksymiliana Kolbego.