Powrót do listy Następny artykuł Poprzedni artykuł

"Studio Europa" z Ryszardem Legutko

10 kwietnia 2019 r.
Udostępnij

Pakiet mobilności "wykończy polski transport" - uważa europoseł PiS Ryszard Legutko. Tymczasem eurodeputowany CDU Joachim Zeller przekonuje, że "kierowcy będą wdzięczni za to, że będą mieli lepsze warunki pracy". Polski i niemiecki polityk spotkali się we wspólnym programie Interii i Deutsche Welle "Studio Europa". - Jest poniżej mojej godności komentowanie wypowiedzi posła Lewandowskiego, którego słowa są z reguły skrajnie niemądre i wręcz odrażające - mówił Legutko.

W kolejnym odcinku "Studio Europa" gośćmi byli europosłowie Ryszard Legutko z PiS i Joachim Zeller z CDU. Program prowadziły Agnieszka Waś-Turecka z Interii i Jowita Kiwnik Pargana z Deutsche Welle.
"Gwałt" na regułach?

Posłowie odpowiadali m.in. na pytania dotyczące pakietu mobilności. Zdaniem Ryszarda Legutki istnieje poważna podstawa do zaskarżenia do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej sposobu procedowania nowych przepisów. - M.in. na sesji plenarnej poddano pod głosowanie sprawozdania, które zostały odrzucone przez komisję. Dosłownie wszystkie możliwe zasady legislacji zostały tutaj złamane. I teraz pytanie, czy Trybunał opowie się po stronie dobrej legislacji, czy przyklepie gwałt na regułach. Niestety nie znam na nie odpowiedzi - powiedział europoseł PiS i dodał: - Został dokonany gwałt na procedowaniu (..) Zresztą nie pierwszy i obawiam się, że nie ostatni.

Z tymi zarzutami nie zgodził się Joachim Zeller. - Więcej niż dwie trzecie posłów zagłosowało "za". To był jasny wynik, a nie zgwałcenie procedury - podkreślił.
"Kierowcy będą nam wdzięczni"

Polityk CDU, odnosząc się do istoty nowych przepisów w ramach pakietu mobilności, zapewnił: - Nie chcemy szkodzić Polakom czy Bułgarom, (...) natomiast chodzi to, by ludzie mieli dobre warunki pracy w transporcie międzynarodowym. Musimy przyznać, że zwłaszcza kierowcy z Europy Wschodniej muszą pracować w nieludzkich warunkach (...) Chodzi o dobre warunki pracy dla nich na wspólnym rynku, a nie o to by dochodziło do dumpingu płac.

Zapytany o to, czy pakiet mobilności nie łamie zasad wspólnego rynku - o czym przekonują krytycy przepisów - Zeller powiedział: - Także na nim muszą być dobre warunki pracy dla wszystkich. (...) Tam, gdzie chodzi o sprawy, które przekraczają granice, musimy mieć zasady, które obowiązują wszystkich, by nie dochodziło do uprzywilejowania jednej strony. (...) Myślę, że kierowcy, którzy jeżdżą za granicę, będą nam wdzięczni za to, że będą mieli lepsze warunki pracy.
Równi i równiejsi w UE?

Z tymi słowami nie zgodził się Ryszard Legutko. - Problem tkwi gdzie indziej - uznał. - To jest konflikt między centrum i peryferiami. Kraje centralne próbują ograniczyć rosnący i bardzo korzystny transport drogowy z części wschodniej i krańcowo zachodniej, czyli z Hiszpanii i Portugalii. To była typowa próba sił.

Legutko pytał też jakiemu prawodawstwu będzie podlegał kierowca w ramach nowych przepisów. - Do tej pory podlegał prawodawstwu kraju, który go wysyłał, a teraz będzie podlegał reżimowi wszystkich krajów, przez które przejeżdża (...) To wykończy polski transport. Zresztą nie tylko polski - tłumaczył.

Politycy byli także pytani o to, czy przegłosowanie pakietu mobilności nie jest wynikiem zmiany klimatu wokół państw Europy Wschodniej. Europoseł PO Janusz Lewandowski stwierdził ostatnio: "To jest swoisty wyrok zbiorowy, jakie odsiadują wszystkie tzw. nowe kraje za poczynania Kaczyńskiego i Orbana. Widać zmianę klimatu wobec naszej części Europy".

Poproszony o komentarz do słów polityka PO Ryszard Legutko odparł: - Jest poniżej mojej godności komentowanie wypowiedzi posła Lewandowskiego, którego słowa są z reguły skrajnie niemądre i wręcz odrażające. Ale pomijając personalia, to od dłuższego czasu widoczne jest, że w UE są równi i równiejsi. (...) Kraje Europy Wschodniej, które w pewnym momencie wyszły z roli uczniów i zaczęły dbać o własne interesy nagle spotykają się z arogancją władzy starej Unii, która jest tu dobrze osadzona (...) Duże kraje są przyzwyczajone do tego, że to one tutaj rządziły (...) To jedna z tych rzeczy, które muszą skłaniać do reformy Unii.

Ze słowami o podziale na równych i równiejszych nie zgodził się europoseł Zeller. - W UE są tylko równi. Obojętnie czy chodzi o mały czy duży kraj, wszyscy mają takie same prawa. (...) [W pakiecie mobilności - przyp. red.] chodzi o warunki pracy kierowców (...) Co złego w tym, że polski kierowca będzie musiał raz w miesiącu wrócić do rodziny, że pracodawca będzie musiał dbać o to, by kierowca robił przerwy, by nie spał na jakimś parkingu.
Niemiecko-rosyjskie interesy

Podczas rozmowy poruszona została także kwestia budowy gazociągu Nord Stream 2 oraz otwarcia kilka dni wcześniej pod Moskwą nowej fabryki Mercedesa. Zapytany o to, dlaczego Niemcy prowadzą interesy z Rosją w czasie, gdy wobec tego kraju obowiązują unijne sankcje i Bruksela obawia się rosyjskiej dezinformacji przed wyborami do PE, Zeller zaznaczył, że "nie są to fantastyczne interesy". - Pochodzę z Berlina i ze względu na sankcje berlińska gospodarka straciła wiele kontaktów z Rosją (...) - mówił. - Natomiast jeśli chodzi o Nord Steam 2 to ta sprawa nie była przedmiotem sankcji (...) Z dostaw gazu korzyści czerpią też inne kraje, nie tylko Niemcy, np. z gazociągu Nord Steam 1 korzystają też Czechy i Holandia.

Ryszard Legutko z kolei, pytany o to, dlaczego europosłowie wstrzymali się podczas głosowania w sprawie nowelizacji dyrektywy gazowej, przyznał, że "dyrektywa idzie w dobrym kierunku, ale ten pierwotny projekt został mocno osłabiony". - Problem polega na tym, że dyrektywą chroniona jest tylko część gazociągu, a i ta część może zostać wyłączona w którymś momencie. Nie ma też szczególnego zaufania do Komisji Europejskiej, która będzie w przyszłości prowadziła negocjacje w sprawie takiego ewentualnego wyłączenia.

Niemiecki europoseł przyznał, że Niemcy aktualnie przechodzą przełom energetyczny: - Wyłączamy elektrownie atomowe, będziemy rezygnować z węgla, w tak uprzemysłowionym kraju (jak Niemcy - red.) nie możemy przecież rezygnować z energii.

Joachim Zeller podkreślił, że jedynie 30 proc. importowanego do Niemiec gazu pochodzi z Rosji. - Jeśli mówimy o przemianach klimatycznych i niebezpieczeństwach z tym związanych to sprowadzanie gazu przez rurociąg jest zawsze bezpieczniejsze niż to, co chce zrobić Polska, czyli sprowadzać gaz statkami, tankowcami z Afryki czy drogi gaz ziemny sprowadzać z Ameryki - powiedział poseł CDU. I dodał, że kupując rosyjski gaz, Niemcy wcale nie uzależniają się od Rosji.

Ryszard Legutko powiedział natomiast, że Polska niesprawiedliwie postrzegana jest jako "chodząca na pasku amerykańskim". Podkreślił, że Polacy, w odróżnieniu od innych państw, po prostu dostrzegają realne zagrożenie ze strony wschodniego sąsiada. - Prawda jest taka, że Europa - mam na myśli kontynent - jest nastawiona przychylnie wobec Rosji i jest wyraźnie antyamerykańska - powiedział polityk PiS. - Polska jest jednym z niewielu krajów, gdzie tradycyjnie jest odwrotnie: Polacy są raczej proamerykańscy i antyrosyjscy. To się nie spotyka ze zrozumieniem.
Zagrożenie dla wolności w internecie?

Zapytany o niedawno przegłosowaną przez Parlament Europejski dyrektywę o prawach autorskich w internecie, niemiecki europoseł powiedział, że na nowych przepisach skorzystają przede wszystkim twórcy i wszyscy ci, którzy wykonują zawody kreatywne.

- Jeśli idziemy do księgarni i kupujemy książkę to płacimy za nią. Za pośrednictwem wydawcy, płacimy też za pracę autora. I to się akceptuje - tłumaczył Zeller. - W świecie cyfrowym nie było to dotąd uregulowane. Tu wielkie firmy spoza Europy, korzystały z wartości intelektualnych Europejczyków, oferowały je w sieci, ale za to nie płaciły. Za to zarabiały miliardy na reklamach.

Tymczasem zdaniem europosła Ryszarda Legutki, nowa dyrektywa jest zagrożeniem dla wolności w internecie. - Ja czuję, że żyjemy w świecie, gdzie można zrobić coraz mniej i powiedzieć coraz mniej - powiedział polityk PiS. Według niego, nowe przepisy wymuszą na platformach internetowych filtrowanie treści. Legutko zauważył także, że niektóre materiały są już od dawna cenzurowane w sieci i że często decyzja o tym, jakie treści należy uznać za mowę nienawiści jest podejmowana arbitralnie.

- Całe to prawodawstwo, dotyczące tzw. mowy nienawiści to wszystko jest ogromnie represywne - powiedział polityk. - Kto definiuje mowę nienawiści? Mowę nienawiści definiują ci, którzy mają władzę, mają władzę ideologiczną. Funkcjonuje to w ten sposób, że jeżeli ci, którzy mają władzę, czyli ten rządzący dzisiaj główny nurt, uzna, że zestawienie Wielkiego Mufti z Hitlerem to jest mowa nienawiści to człowiek idzie do więzienia, a jeżeli nazwie się JPII zwolennikiem pedofilów to jest wolność słowa. Tak wygląda mowa nienawiści. To jest otwarcie przestrzeni publicznej dla kompletnej arbitralności.
"Każdy powinien patrzeć na swoje podwórko"

Polski europoseł odniósł się także do planów UE, żeby uzależniać fundusze unijne od stanu praworządności w danym państwie członkowskim.

- Nie ma czegoś takiego w traktatach, co może uzależniać fundusze od czegokolwiek, a zwłaszcza od praworządności. Już nie mówiąc o tym, że pojęcie praworządności używane jest kompletnie bez rozpoznania, przez dużych wobec tych małych - powiedział Legutko. I dodał, że w Polsce mianowanie przez polityków sędziów do Trybunału czy do sądów uznawane jest za zamach na praworządność, kiedy w innych krajach, w tym w Niemczech, przechodzi się nad tym do porządku dziennego.

- To jest przykład patrzenia z wyższością i pogardą na kraje Europy Wschodniej - dodał Legutko.

- Nie wiem czemu ciągle posługujemy się takim modelem, że w Niemczech jest tak, każdy powinien patrzeć na swoje podwórko. U nas sędziowie są niezależni, są wybierani zgodnie z konstytucją, nie są obsadzani według klucza politycznego - odpowiedział mu na to Joachim Zeller.
"Najbardziej szczodry rząd"

Zapytany o to, czy obiecywanie przez prezesa PiS dopłat do tuczników i krów tuż przed strajkiem nauczycieli to dobry moment, Legutko powiedział, że "nie widzi tu problemu" i że "to taki dobry moment jak każdy inny". Podkreślił, że konwencja PiS, na której padły te obietnice poświęcona była problematyce rolniczej, a rolnicy czują się w Polsce niedowartościowani.

Polityk PiS powiedział też, że oferta premier Szydło była bardzo szczodra i że została przyjęta przez "Solidarność", a odrzucona przez ZNP.

- Nauczycielom została przedstawiona znacznie bardziej szczodra oferta niż rolnikom - powiedział europoseł Legutko.

I dodał: - Mamy do czynienia z rządem, który jest najbardziej szczodry ze wszystkich, jakie istniały do tej pory.

 

Agnieszka Waś-Turecka, Jowita Kiwnik Pargana

Źródło : Fakty Interia.pl