Powrót do listy Następny artykuł Poprzedni artykuł

Spotkanie wyborcze PiS w Krakowie

30 kwietnia 2019 r.
Udostępnij
Spotkanie wyborcze PiS w Krakowie

Politycy Prawa i Sprawiedliwości spotkali się z wyborcami w Krakowie. Głos zabrał prezes PiS Jarosław Kaczyński, wicepremier Beata Szydło, liderka listy do Parlamentu Europejskiego oraz drugi na liście europoseł Ryszard Legutko.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości spotkali się z wyborcami w Krakowie. Głos zabrał prezes PiS Jarosław Kaczyński, wicepremier Beata Szydło, liderka listy do Parlamentu Europejskiego oraz drugi na liście europoseł Ryszard Legutko.

Wybory europejskie nie cieszą się szczególnym zainteresowaniem. Ani frekwencja, ani wymiana zdań nie wskazywały na to, żeby wyborcy byli zainteresowani. To zrozumiałe. Te instytucje są daleko, a przede wszystkim panowało przekonanie, że rzeczy toczą się tam swoim trybem, a my nie mamy na to wpływu. To się zaczyna zmieniać

— zauważył prof. Legutko.

Po raz pierwszy te wybory mogą uczynić różnicę, mogą coś zmienić. Wy wiecie, jak wygląda praca w PE, co się tam dzieje. To dobry skutek tej wysoce niedobrej i niesprawiedliwej akcji KE przeciw Polsce. Oburzenie, które miało miejsce i było donośne, jest tego reakcją. To jest nowa wartość. Polscy wyborcy wiedzą, jak funkcjonuje UE, że wymaga ona zmian

— podkreślił europoseł.

Druga zmiana jest taka, że ci, którzy są w UE, byli przekonani, że będą ta zawsze. To się może zmienić. Jest ruch odnowy. Zmiana zaczęła się tutaj, w Europie Wschodniej. Po raz pierwszy coś się może zmienić. Żeby tak się stało, należy pójść do wyborów, zagłosować. Im więcej nas będzie, ta siła będzie większa

— zaznaczył polityk.

W PE już tworzy się nowa grupa. Polski głos będzie słyszalny. To wszystko zależy od państwa. Europa potrzebuje zmiany, a żeby ona się dokonała, potrzebujemy państwa głosów i wsparcia. Tym razem może się to udać. Naprawdę!

— zaznaczył prof. Ryszard Legutko.

Przed chwilą dowiedziałem się, że program wsparcia dla emerytów zaczyna spływać na konta. Przyznaję, że to skromne wsparcie, bo takie są możliwości, ale myślę, że dla wielu jest to wsparcie ważne. To wsparcie jednocześnie jest początkiem programu podnoszenia emerytur w Polsce wraz ze zwiększaniem się możliwości państwa. Miejmy nadzieję, że te możliwości będą się szybko zwiększać. Jednocześnie jest to program pomagający się tym możliwościom zwiększyć

— powiedział Jarosław Kaczyński.

Można powiedzieć, że do naszych programów skłoniły nas dwie przesłanki. Pierwsza to poczucie sprawiedliwości. W Polsce było wiele niesprawiedliwości po 1989 roku. To można było, i trzeba było zmienić. Trzeba było tylko umieć rządzić. Ale braliśmy pod uwagę także i inną przesłankę. Kierowaliśmy się empatią ale też racjonalnym przekonaniem, że ten system jest wysoce nieefektywny, nie daje szansy na szybki rozwój, na gonienie Europy. Społeczeństwo, w którym niewielka grupa żyje na światowym poziomie, to społeczeństwo konstrukcji wschodniej, nie daje szansy na rozwój. Trzeba ją zmieniać też w imię perspektywy rozwoju. Aby zbliżać się do europejskości - to szansa na to, by Polacy pod każdym względem mogli być równi Europejczykom

— podkreślił szef PiS.

Musimy pamiętać, że wielkie programy społeczne są także programami prorozwojowymi, zmierzającymi do tego, żeby tempo rozwoju było możliwie szybkie. Być może uzyskamy jeszcze więcej, ale to zależy od społeczeństwa i udzielonego nam poparcia.

Każde wybory to konkurencja. Warto spojrzeć na naszą konkurencję, jaki był ich stosunek do tych wielkich programów? Otóż oni najpierw mówili, że pieniędzy nie ma i nie będzie. Później nagle, kiedy okazało się, że realizujemy nasze programy, zaczęto głosić, że są one zbyt ubogie, że trzeba dać więcej, chociaż wtedy Polski nie było na to stać.Nasi przeciwnicy najpierw krytycznie nastawieni, później popadli w konfuzję. Pomijając bieg wydarzeń, dziś głoszą z jednej strony, że to rozdawnictwo - a podkreślam, że tak nie jest, my kierujemy się sercem i rozumem. Ci którzy temu się przeciwstawiali, po prostu mają pewną szczególną cechę. Nie potrafią. Żeby zrealizować nasz program, trzeba było umieć naprawić finanse publiczne, doprowadzić do przyspieszonego wzrostu. Oni tego nie potrafili

— podkreślił Kaczyński.

Trzeba mieć wolę i umiejętności, uczciwość i nie być uwikłanym w ten system. My te cechy mieliśmy, dlatego zdołaliśmy całą tę operację przeprowadzić. Skoro stoimy przed perspektywą wyborów, to trzeba zapytać, czy nasi konkurenci mają te przymioty?

Kiedy w 2007 roku oddawaliśmy władzę, nasze finanse były naprawione, były w dobrym stanie. Dzięki Zycie Gilowskiej sytuacja została opanowana. Co się stało później? Natychmiast się pogorszyło w finansach publicznych, bo samo dojście do władzy tych, którzy mówili, że nie złodzieje są winni, ale policjanci, doprowadziło do tego, że finanse publiczne znalazły się w wielkim kłopocie. Tak będzie i teraz, jeśli dojdą do władzy. Oni nawet, gdyby chcieli, nie potrafią tego opanować, są uwikłaniu

— zwrócił uwagę szef PiS.

W ich wypowiedziach nie ma żadnej logiki, ale nie ma się co jej spodziewać. Jeśli dojdą do władzy będzie - najprościej mówiąc - zabiorą to, co daliśmy, bo nie będą mieli pieniędzy. Ci wszyscy, którzy finanse ograbiali, będą mieli poczucie, że znów można

— mówił Jarosław Kaczyński.

To nie jest tak, że będzie tak, jak było. Będzie znacznie gorzej. W czasach rządu PO/PSL było wiele nadużyć. Łamano prawa człowieka, ograniczano wolność. Pamiętamy o akcji ABW i wkroczenie do mieszkania młodego internauty. Pamiętamy różne ataki na dziennikarzy. Było używanie prywatnych firm ochroniarskich po to, by tłumić opór ludzi, którzy bronili swoich zakładów pracy, były ograniczenia dotyczące opozycji, były najazdy na redakcje

— wymieniał polityk.

Ale tym razem, jeśli oni odzyskają władzę, to nie tylko zabiorą, ale aktów łamania praw obywatelskich będzie więcej. Oni dziś zapowiadają, że zniszczą demokrację. Mam dziś prawo i obowiązek prosić państwa, byście poszli do wyborów. Do tych i kolejnych

— zaapelował Kaczyński.

Będzie też ofensywa lewactwa, którą już dziś widać. To ofensywa przeciwko tradycyjnym wartościom i zdrowemu rozsądkowi. Jeśli chcecie, by ta szkodliwa fala została powstrzymana, trafiała na opór w UE, to ważne jest to, żeby formacja, która będzie się temu przeciwstawiała miała tam dużą ilość posłów. Tą formacją jest Prawo i Sprawiedliwość

— podkreślił Jarosław Kaczyński.

Naszą kandydatką jest wicepremier Beata Szydło. To ona potrafiła wprowadzić w życie te programy, co było trudnym zadaniem. Pani premier potrafiła w PE bronić polskich interesów pięknie i godnie, jak prawdziwa wielka polska dama. Nawet ci wściekli przeciwnicy ją za to szanują. Jestem przekonany, że będzie potrafiła to robić także jako europoseł. To będzie wzmocnienie naszej siły, budowa respektu dla polskiej delegacji i dla Polski. Poparcie dla pani premier to coś bardzo ważnego. To coś, co wzmocni nasz kraj w UE. Czas się nie kończy i przed Beatą jeszcze nie jedno miejsce, droga, dzięki której będzie służyła naszej ojczyźnie

— powiedział szef PiS.

Drugim kandydatem jest prof. Ryszard Legutko - przewodniczący naszej delegacji i grupy EKR. To trzecia co do wielkości grupa w PE. Pan profesor jest bardzo doświadczonym i sprawnym politykiem, który znakomicie odnajduje się w PE. Jednocześnie to wybitny intelektualista. Nie sądzę, żeby miał wielu partnerów, którzy mogą z nim na równi rozmawiać w instytucjach unijnych. Jego siła, potężny intelekt też buduje respekt dla naszej delegacji, dla Polski, dla EKR. To jest potrzebne

— mówił Jarosław Kaczyński, przedstawiając kandydatów do PE.

To naprawdę ludzie szczególni, o szczególnej wartości. Bardzo proszę o poparcie dla naszej listy i dla tych kandydatów. To poparcie jest ważne. Obydwoje są potrzebni w PE, by Polska mogła odgrywać rolę tamy dla zła, które zagraża naszej cywilizacji wyrosłej z chrześcijaństwa, która stworzyła sytuację najbardziej życzliwa dla zwykłego człowieka. Stworzyła podstawy tego, co powoduje, że dziś mamy prawa obywatelskie, że możemy powiedzieć, że jesteśmy ludźmi w całym tego słowa znaczeniu. Obrona tej cywilizacji to misja naszej delegacji, misja Polski w UE.

Poprzyjcie nas, poprzyjcie Prawo i Sprawiedliwość. Idźcie na wybory, także na te europejskie. Mamy szansę zmienić Polskę, Europę, zmienić świat. Kiedyś dokonała tego „Solidarność”. Dziś my musimy tego dokonać

— zakończył prezes PiS.

Źródło : portal Wpolityce.pl