Powrót do listy Następny artykuł Poprzedni artykuł

Ryszard Legutko dla portalu "Wpolityce.pl"

16 stycznia 2019 r.
Udostępnij
Ryszard Legutko dla portalu

Drugie referendum w Wielkiej Brytanii wcale nie musi doprowadzić do odrzucenia Brexitu

— mówi portalowi wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko, poseł PiS do Parlamentu Europejskiego.

wPolityce.pl: Panie Profesorze, jakie mogą być scenariusze Brexitu? Rząd premier Theresy May poniósł porażkę w głosowaniu ws. umowy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. 37 proc. torysów głosowało wspólnie z opozycją przeciwko swojemu rządowi.

Prof. Ryszard Legutko: Brytyjski rząd poniósł spektakularną porażkę. Według najgorszych przewidywań, szacowano, że ponad 200 głosów będzie przeciw. Szacowano, że przeciw umowie zagłosuje około 20 proc. konserwatystów. Okazało się, że przeciwko rządowi zagłosowało aż 432 członków Izby Gmin. Teraz rozpoczną się dalsze rozmowy na temat Brexitu. Będą to głównie wewnętrzne, angielskie rozmowy. W ich rezultacie Brexit może dojść do skutku bez żadnego porozumienia. Nie wykluczałbym również zawarcia jakiegoś porozumienia. W tej chwili wszystko jest możliwe.

W środę na wniosek opozycyjnej Partii Pracy odbędzie się głosowanie nad wotum nieufności dla rządu Theresy May. Sądzi pan, że może dojść do niespodzianki i premier zostanie odwołana?

Wotum nieufności zostało zgłoszone automatycznie przez przewodniczącego partii opozycyjnej. Premier Theresa May nie zostanie odwołana. Tak naprawdę nikt nie chce tych wyborów. Nie chce ich Partia Pracy, bo to postawiłoby jej przewodniczącego, który jest raczej za Brexitem w trudnej sytuacji, bo raczej jest za Brexitem. A większość Partii Pracy jest przeciwna Brexitowi. Przyśpieszonych wyborów nie chcą również konserwatyści. Ostatnie wybory były bardzo źle przeprowadzone przez panią premier, więc nie chcą, żeby była twarzą tych wyborów. Rząd prawdopodobnie ocaleje, co częściowo wzmocni pozycję pani premier.

Termin Brexitu był przewidziany na 29 marca 2019 r. Nie zostanie raczej dotrzymany.

Może dojść do niewielkiego przesunięcia terminu marcowego. Ten czas zostanie wykorzystany na załatwienie spraw administracyjnych oraz prawno-legislacyjnych związanych z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE. Na pewno nie będzie przesunięcia Brexitu z powodów politycznych. Nie nastąpi to również w wyniku nowych negocjacji.

Będzie drugie referendum w sprawie obecności Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej?

Wydaje się to mało prawdopodobne. Partia Konserwatywna prowadzi w sondażach. Wielu konserwatystów, w tym również moi koledzy dziwią się tym notowaniom, zważywszy, że niezbyt dobrze spisali się w czasie swoich rządów. Drugie referendum w Wielkiej Brytanii wcale nie musi doprowadzić do odrzucenia Brexitu.

Czyli wszystko zmierza do Brexitu?

Tak, on może się trochę opóźnić, ale wszystko zmierza w tym kierunku. I ten Brexit poprowadzi Partia Pracy pod przewodnictwem pani Theresy May.

Jeżeli Brexit się opóźni kilka miesięcy Brytyjczycy wezmą udział w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego?

Nie. Tak się nie stanie nawet gdyby sprawa miała się przedłużyć. Brytyjczycy już zlikwidowali prawo, na podstawie którego takie wybory mogły być przeprowadzone. Trzeba by to prawo przywrócić. To nierealne.

A może Unia Europejska powinna przedstawić lepszą ofertę brexitową Wielkiej Brytanii i w ten sposób przyśpieszyć proces wyjścia?

Unia stara się uczynić ten proces możliwie trudnym i bolesnym, ponieważ pragnie dać nauczkę Wielkiej Brytanii i nie dopuścić do kolejnych brexitów. Politycy europejscy mówią o tym wprost.

Wydaje się, że Brexit nie zmieni sytuacji Polaków na Wyspach Brytyjskich.

Nie, w tej materii nic się nie zmieni.

Not. TP