Powrót do listy Następny artykuł Poprzedni artykuł

Ryszard Legutko dla portalu "Wpolityce.pl

15 marca 2018 r.
Udostępnij

Wszyscy wiedzą, kto może za tym stać, ale o ile wiem do tej pory jeszcze nie udało się doprowadzić sprawców przed wymiar sprawiedliwości, ani też sprawić, żeby instytucje rosyjskie do tego się przyznały. Więc pytanie jest takie: co my chcemy teraz osiągnąć? To jest pytanie, które stawiają sobie politycy

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS.

wPolityce.pl: Jak Pana zdaniem zakończy się sprawa próby otrucia Siergieja Skripala?

Prof. Ryszard Legutko: To jest nie pierwsza taka sytuacja, że dochodzi do zabójstwa rosyjskiego, czy w dawnych czasach sowieckiego, dysydenta albo uciekiniera. Wszyscy wiedzą, kto może za tym stać, ale o ile wiem do tej pory jeszcze nie udało się doprowadzić sprawców przed wymiar sprawiedliwości, ani też sprawić, żeby instytucje rosyjskie do tego się przyznały. Więc pytanie jest takie: co my chcemy teraz osiągnąć? To jest pytanie, które stawiają sobie politycy.

Co więc państwa, które poparły Wielką Brytanię w tej sprawie- w tym również Polska- chcą osiągnąć?

Jeżeli ktoś sądzi, że osiągnie to, iż minister spraw zagranicznych Rosji, premier czy prezydent powie: „bardzo nam przykro, że coś takiego się stało, że to jakiś wybryk, podlegający dyscyplinie, ubolewamy”, to się myli. Takiej reakcji nie będzie, gdyż Rosjanie nigdy się nie przyznają. Potwierdza to rosyjski raport w sprawie Smoleńska, który niczego nie wyjaśnia. Rosjanie nigdy nic nie wyjaśniali, zawsze szli w zaparte. Więc co my im zrobimy?

No właśnie. Ten temat poruszony na szczycie UE pociągnie za sobą zastosowanie wobec Rosji konkretnych środków, czy będzie to tylko dyskusja dla samej dyskusji?

Środki, jak środki. Pamiętajmy, że są bardzo duże i ważne środowiska w Europie, ale także w innych krajach, nastawione pro rosyjsko. Ich sposób myślenia jest następujący: „Rosja to potężny kraj i ona będzie zawsze, musimy więc z nią dojść do ładu. A jeżeli od czasu do czasu dochodzi do jakiegoś wybryku - bo wiadomo Rosja, Azja to trochę dzicz- to zapomnijmy o tym”. Więc cokolwiek by Rosja zrobiła, a przecież w przeszłości robiła różne okropne rzeczy, to jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby to jakoś zasadniczo odwróciło stosunek do niej i zmarginalizowało, bądź w ogóle wyłączyło, te pro rosyjskie środowiska. Także i tym razem niewiele się spodziewam.

Czyli sprawa zostanie rozmyta?

Odbędzie się zapewne jakiś rytualny taniec, ale później z Rosją trzeba będzie się dogadać. „Zabili, nie zabili, kto to wie, więc może przejdziemy do rzeczy ważniejszych”- podniosą się głosy. Żyję już trochę na tym świecie i bardzo sceptycznie podchodzę do pojawiających się od czasu do czasu aktów mobilizacji, że teraz to już skrytykujemy Rosję, zaprotestujemy. Tu nic szczególnego się nie stanie, a Rosjanie to przetrzymają i będą robić jakąś kontrpropagandę, oskarżać, a po jakimś czasie wszystko przycichnie. Była przecież już historia z Litwinienką, wyrzucanie dyplomatów, retorsje. Ale to  jest takie oburzenie, które jest krótkotrwałe. Ono nie jest tym, które ma doprowadzić do jakichkolwiek zmian w relacjach Zachód- Rosja.

Bo ważniejsze są dla tych państw wspólne interesy z Rosją?

Nikt nie będzie ryzykował w UE czy w całej tzw. wspólnocie atlantyckiej jakiegoś super konfliktu z tego powodu, że Rosjanie kogoś zabili, przecież rosyjski rząd pozabijał miliony ludzi. Kto zna to środowisko polityczne to wie, że pod tą frazeologią moralistyczną jest u nich takie przekonanie: „No dobra, ale przecież Rosjaninie to robią i pewnie będą robili, więc trzeba przeciąć to napięcie za jakiś czas i przejść do normalizacji stosunków”.

 

Rozmawiał Piotr Czartoryski- Sziler