Prof. Ryszard Legutko kilka dni temu napisał list do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, w którym sprzeciwił się popieraniu wulgarnych protestów w ramach Strajku Kobiet przez część środowiska akademickiego.

Prof. Legutko był dziś gościem redaktora Piotra Lisiewicza w programie "W Punkt" w Telewizji Republika. Ujawnił, że otrzymał odpowiedź z podziękowaniem za list, ale bez odniesienia się do tematu z powodu tego, że autor jest politykiem, a rektorzy, jak odpowiedzieli, polityką się nie zajmują.

Według gościa Telewizji Republika, w protestach organizowanych przez Strajk Kobiet, którego twarzą jest Marta Lempart, najbardziej szokujące są ataki na wiarę.

- Zadziwiające są ataki na Kościół, na księży, to rzecz nowa i nieznana z polskiej historii poza tymi okresami najstraszniejszymi. Milczenie rektorów, którzy znajdują w sobie dość energii żeby się spierać o jakieś drobiazgi z ministrem swoim, którzy wyrażają solidarność z protestującymi studentami, natomiast ani słowa nie mówią o barbarzyństwie, które zostało uruchomione - to pokazuje jakiś paraliż moralny i umysłowy tego środowiska. Oni zostali zakładnikami tego, co się dzieje i tej fali, która przychodzi z zachodu. Nie są w stanie powiedzieć "nie"

- stwierdził prof. Legutko.

- Środowisko akademickie to słabe ogniwo polskiej wolności, raczej stanie po stronie autorytaryzmu i zamordyzmu, jeżeli jest wystarczająco "postępowy". Jeżeli ma otoczkę postępu, modernizacji, walki z postępami, to on się nigdy nie przeciwstawi

- dodał europoseł PiS.

Eurodeputowany mówił także o swoich doświadczeniach dotyczących uczelni. Wniosek nie był optymistyczny...

- Ta tęczowa i genderowa rewolucja to hasło postępu i modernizacji. To, ze to prowadzi do drastycznego ograniczenia wolności, cenzury, ideologii - to ich mniej interesuje. Nawet nie wyobrażają sobie, że można powiedzieć "nie", bo wtedy byliby w jednym szeregu z jakimiś biskupami. Ja pamiętam swoją uczelnię, swój wydział, natomiast przejście od lat 80. do 90. to właściwie nic się szczególnego nie stało na moim wydziale, to byli ci sami ludzie, ciągle jest to samo, "zawsze tutaj byliśmy". W dniach próby na to środowisko liczyć nie można. Na poszczególnych ludzi tak, ale jako środowisko, obawiam się, że nie

- zakończył.