– ocenił prof. Ryszard Legutko.

Dodał, że „przez jakiś czas wydawało się, że ci starzy komuniści mają w sobie pewną zachowawczość obyczajową”.

"Bolszewicy jak wiemy zaczynali swoje rządy od rewolucji seksualnej, później to przycichło. Ale to pokolenie późniejsze już było obyczajowo wstrzemięźliwe, ale widać na stare lata jakoś chcą dołączyć do tych młodych i dzielnie walczą, podpisują te wszystkie manifesty i czują się takimi seksualnymi kontestatorami" – powiedział.

Michał Rachoń przypomniał, że w rezolucji mamy fragment, w którym jest mowa, że „polskie karty praw rodziny pośrednio wzywają do dyskryminacji – bzdura sama w sobie, ale takie sformułowanie się znajduje – wszystkich innych modeli rodziny, w szczególności rodzin niepełnych, rodzin osób tej samej płci i rodzin tęczowych”. Na czym ta inżynieria społeczna ma polegać i jaki jest jej związek z wprowadzaniem takich pojęć do oficjalnych dokumentów – pytał redaktor.

To jest analogia do tego, co komuniści robili np. z gospodarką, było upaństwowienie całej gospodarki, kolektywizacja rolnictwa, całkowita zmiana struktury i zniszczenie takiej naturalnej zdolności działania ekonomicznego. Przede wszystkim to samo robią w sferze życia społecznego i życia prywatnego

– mówił.

Ocenił, że my – cywilizacja zachodnia – jesteśmy wychowani i uformowaliśmy się z pojęciem dualizmu kobiety i mężczyzny.

Związek kobiety i mężczyzny, prokreacja, wychowanie, przekazywane z pokolenia na pokolenie to jest coś, co jest głęboko zawarte we wszystkim, w języku, w instytucjach, w moralności, w sztuce, to jest wszędzie. I teraz przychodzą ci nowi bolszewicy  i mówią, nie nie nie, nie ma tu żadnych kobiet i mężczyzn. Tak naprawdę to mamy ileś genderow, musimy się otworzyć, niech ten świat będzie taki zróżnicowany, wprowadźmy zamiast tych dwóch płci kilkanaście, czy kilkadziesiąt genderów. Ale wprowadzenie tego musi być poprzedzone przez zniszczenie tego wszystkiego, cośmy zbudowali, rodziny, nawyków, języka. Indoktrynacja musi być w szkołach od najmłodszych lat, bo przecież dziecko które widzi mamę i tatę jak może uwierzyć, że to nie jest konieczne, że może być trzech tatusiów, pięć mamuś itp., że nie tylko jest pan i pani, ale jest jeszcze coś innego, pośredniego. To wymaga gigantycznej agresji w tkankę społeczną, w nasze życie, w nasze umysły. To jest zadawany nam gwałt, to nie jest żaden pluralizm, otwartość. To fanatyzm i zamordyzm. Ludzie normalnie za tym nie pójdą, chyba, że będą młotkowani przez cały czas, straszeni i indoktrynowani. I to się dzieje. Ten tekst rezolucji to jest jakiś tekst horrendalny. To pokazuje stan ducha tych ludzi, to są bardzo niebezpieczni ludzie

– zaznaczył.

W Parlamencie Europejskim powstał projekt rezolucji w sprawie ogłoszenia Unii Europejskiej "strefą wolności LGBTIQ". Został przygotowany przez deputowanych, również polskich, z frakcji Europejskiej Partii Ludowej, socjalistów, Odnowić Europę, Zielonych i Lewicy. Projekt powstał m.in. w reakcji "strefy wolne od LGBT" w Polsce.

Pod projektem z polskich europosłów podpisali się: Andrzej Halicki (PO), Łukasz Kohut (Wiosna), Leszek Miller (SLD), Robert Biedroń (Wiosna), Marek Belka (SLD), Włodzimierz Cimoszewicz (SLD) i Sylwia Spurek (grupa Zieloni). Przygotowało go też kilkudziesięciu innych europosłów z różnych krajów, głównie z grupy Zielonych.

Źródło: Niezalezna.pl, TVP Info