Powrót do listy Następny artykuł Poprzedni artykuł

Prof. Legutko: Jeżeli nie jest to koniec Łukaszenki, to na pewno jeden z ostatnich rozdziałów jego życia politycznego

17 sierpnia 2020 r.
Udostępnij
Prof. Legutko: Jeżeli nie jest to koniec Łukaszenki, to na pewno jeden z ostatnich rozdziałów jego życia politycznego

„Nie jest to ten sam zadziorny dyktator, który zapewniał, że nikt mu nie podskoczy. Widzimy zmęczenie samego Łukaszenki, jak i jego ludzi” - mówi prof. Ryszard Legutko w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów podpisała się pod oświadczeniem głównych frakcji w Parlamencie Europejskim, w której władza na Białorusi wzywana jest do przeprowadzenia nowych i wolnych wyborów. Dlaczego zdecydowaliście się podpisać pod tą deklaracją?

Prof. Ryszard Legutko, europoseł Prawa i Sprawiedliwości: Parlament Europejski wypowiadał się w wielu niepoważnych sprawach, tym razem mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją. Prawdą jest, że PE nie ma tu szczególnej roli do odegrania. Rada jednak ma, więc taki głos z Parlamentu zawsze się przyda. Im więcej jest głosów w tej sprawie, tym lepiej.

Widzi Pan szansę na stabilizację polityczną na Białorusi, do której doprowadzić miałyby masowe protesty?

Jestem w tej kwestii bardzo sceptyczny. Życie polityczne na Białorusi tak naprawdę nigdy nie powstało. Nie ukształtowały się odpowiednie struktury, na których można by to oprzeć.

Jesteśmy świadkami politycznego końca Łukaszenki?

Tego bym nie wykluczał. Moim zdaniem, jest on już zmęczony władzą. Nie jest to ten sam zadziorny dyktator, który zapewniał, że nikt mu nie podskoczy. Widzimy zmęczenie samego Łukaszenki, jak i jego ludzi. Jeżeli nacisk polityczny będzie trwał, to będziemy świadkami poważnych zmian, które dotkną jego ekipę. Będą sobie szukali nowych panów. Jeżeli nie jest to koniec Łukaszenki, to na pewno jeden z ostatnich rozdziałów długiego życia politycznego przywódcy Białorusi.

Obserwujemy realną zmianę na Białorusi?

Jest to wciąż społeczeństwo nieuformowane politycznie. Próby rewolucji, „Majdanu” wywołują emocje i rodzi powszechną sympatię. Ale z samego zrywu nie urodzą się mechanizmu, które to wszystko utrzymają. Dowiodła tego „Pomarańczowa Rewolucja” czy sam „Majdan”. Do tej pory sytuacja na Ukrainie jest nieuporządkowana, choć mamy do czynienia ze zmianą na lepsze. A Białoruś ma za sobą jeszcze mniej procesów konstytuujących polityczne społeczeństwo. W polityce cudów nie ma.

Swoje znaczenie może mieć fakt, że Białorusinom brakuje lidera. Cichanouska będzie w stanie udźwignąć tę odpowiedzialność?

Trudno powiedzieć czy coś się z tego urodzi. Pamiętajmy, że było już wielu tego typu liderów na Białorusi. I mało kto o nich pamięta. Opozycja nie jest zorganizowana i jednorodna. Jeżeli Łukaszenko zostanie usunięty, to będziemy świadkami walk frakcyjnych. Może i pani Cichanouska zostanie „żelazną damą”, ale póki co nie ma podstaw do takich twierdzeń.

Wielka Brytania nie uznaje wyniku wyborów na Białorusi. Taka deklaracja ma znaczenie?

Nie ma to żadnego znaczenia. Nie ma realnych możliwości nacisku, które miałyby wzmocnić tę deklarację. A co może zrobić Wielka Brytania? Większe znaczenie mają kraje unijne, które sąsiadują z Białorusią. Pamiętajmy jednak, że zapędzony do kąta dyktator może zachowywać się nieracjonalnie. Działanie według reguł nie leży w interesie Łukaszenki.

Not. TK