Powrót do listy Następny artykuł Poprzedni artykuł

Merkel gości sędziów TK przed przesłuchaniem. Legutko: Jak słyszę o „standardach europejskich”, to chce mi się płakać

12 lipca 2021 r.
Udostępnij
Merkel gości sędziów TK przed przesłuchaniem. Legutko: Jak słyszę o „standardach europejskich”, to chce mi się płakać

„Jeżeli więc ktoś należy do słusznego obozu politycznego, to może sobie pozwolić na takie rzeczy. To pokazuje stan demoralizacji elit politycznych w Europie i kompletny upadek standardów. Jak słyszę o „standardach europejskich”, to mi się chce płakać, bo tych standardów już dawno nie ma w Europie, zwłaszcza w Europie Zachodniej – już dawno zniknęły” – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko, eurodeputowany PiS, komentując zaproszenie na obiad, jakie do sędziów niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego wystosowała kanclerz Angela Merkel na niecały miesiąc przed swoim przesłuchaniem przez TK.

wPolityce.pl: Kanclerz Angela Merkel wystosowała do sędziów niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe zaproszenie na obiad na niecały miesiąc przed planowanym przesłuchaniem jej w Trybunale. Jak Pan ocenia tę sytuację? Jak to się ma do tej słynnej kwestii „praworządności” i walki o „niezależne sądy” prowadzonej przez Berlin wobec Polski?

Prof. Ryszard Legutko: My już wiemy, że w Europie, a zwłaszcza w Unii Europejskiej są równi i równiejsi i tym „równiejszym” właściwie wszystko wolno. Powoływanie sędziów w Niemczech jest skrajnie polityczne, ale to nikomu nie przeszkadza. Sami Niemcy mówią, że to jest dobre, bo oni mają wysoką kulturę prawną w przeciwieństwie – można się domyślać – do tych Słowian, gorszej grupy, jak Polacy, którzy nie mają żadnej kultury, więc ich trzeba pilnować. Ironizuję, ale rzeczywiście padają takie wypowiedzi o tej wyższej kulturze prawnej, co ma oznaczać, że oni po prostu robią, co chcą.

Zresztą proszę zwrócić uwagę, że to również w Polsce coś takiego mieliśmy, to znaczy jeśli była współpraca między opozycją czy Platformą Obywatelską a sędziami polskiego Trybunału Konstytucyjnego, to zostało uznane za rzecz bez znaczenia, bo „sędziowie i tak są przecież niezawiśli”. Co tam za problem, że wyszli z politykami PO z siedziby Platformy Obywatelskiej? Jest takie zdjęcie: Rzepliński, Biernat, Grupiński i inni – wszyscy wychodzą z siedziby PO. Jeżeli więc ktoś należy do słusznego obozu politycznego, to może sobie pozwolić na takie rzeczy. To pokazuje stan demoralizacji elit politycznych w Europie i kompletny upadek standardów. Jak słyszę o „standardach europejskich”, to mi się chce płakać, bo tych standardów już dawno nie ma w Europie, zwłaszcza w Europie Zachodniej – już dawno zniknęły.

Jestem w stanie sobie wyobrazić, co by było, gdyby w Polsce doszło do sytuacji, w której sędziowie, którzy mają przesłuchiwać danego polityka, nagle goszczą u niego na obiedzie.

Tak jak mówię, to będzie zależało jaki. Jeżeli to jest sędzia „słuszny” i spotyka się ze „słusznym” politykiem, to wtedy powiedziano by: „Co się czepiacie? Prawica się znowu czepia”. A jeżeli to „niesłuszny” sędzia będzie się spotykał z „niesłusznym” politykiem, to będzie histeria na całą Europę, że „putinizacja”, że „prawica zawłaszcza”, „upadek demokracji”. Znamy to.

Tak jak mówię, nie ma standardów i ta ryba psuje się od głowy, to znaczy ta patologia i upadek standardów idzie ze starej Unii, czyli z Europy Zachodniej.

Ten sam problem Niemcy mają z mediami. Z jednej strony mówi się, że w Polsce „media nie są wolne”, a z drugiej strony media niemieckie piszą i mówią wszystko pod dyktando władzy, jest to upolitycznienie i nikt tak naprawdę o tym nie mówi i wszyscy udają, że jest zupełnie inaczej.

Niemcy to jest tak naprawdę kraj jednej opinii. W innych krajach jest podobnie, ale w Niemczech szczególnie. Właściwie wszystkie media mówią to samo. A mówią to samo, co wielka koalicja rządząca, a wielka koalicja rządząca Niemcami mówi to samo, co wielkie firmy i korporacje, a to samo, co mówią wielkie korporacje, wszystkie media i koalicja rządząca, mówi niemiecki Kościół – kościoły protestanckie i również niemiecki episkopat.

Ta cała awantura w związku z mediami pokazuje, w jakie popadliśmy szaleństwo. To znaczy Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym jeszcze jest jakieś zróżnicowanie medialne od lewa do prawa, chociaż ta lewa strona oczywiście dominuje i to, że jest tam 30 proc. mediów prawicowych, to jest traktowane jako śmiertelne zagrożenie. Natomiast w takim kraju, jak Niemcy, nie ma żadnej różnicy między „Süddeutsche…” a „Frankfurten…”, „Allgemaine…” a „Spigel” – one wszystkie piszą to samo, podobnie jak „El Pais”, „Corriere della Sera”. Wszystko to jest to samo, te same poglądy. Różne tytuły, różne kraje, te same poglądy. Ale to są poglądy „słuszne”, to są poglądy tego głównego nurtu i „to tak trzeba”. Z Polski też chcieliby zrobić kraj jednej opinii. Kiedyś było tak, czy wydawałoby się, że tak może być – na początku lat 90. - i rzeczywiście były zakusy, żeby był to kraj jednej grupy politycznej, jednej gazety, ale na szczęście zostało to przełamane, a teraz te ośrodki polityczne i UE chcą, żeby z powrotem tak było, żebyśmy z powrotem stali się krajem jednej opinii. Jeżeli to będzie „słuszna” opinia, to oczywiście można robić, co się chce, aresztować i cenzurować dziennikarzy tak jak miało to miejsce za rządów PO.

Jeszcze raz powtarzam: postępująca demoralizacja polityczna Unii Europejskiej i elit europejskich.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Anna Wiejak

Źródło : Wpolityce.pl