Trzeba było przerwać spiralę agresji

Trzeba było przerwać spiralę agresji

Jerzy Sadecki 31-01-2009, Rzeczpospolita
Ludzie są powszechnie zmęczeni atmosferą napięcia wynikającą z politycznych rywalizacji, która przelewa się przez media 

- mówi profesor Ryszard Legutko, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, były senator i były minister edukacji narodowej

Rz: Dobrze zrobił Jarosław Kaczyński na kongresie PiS przepraszając inteligencję?
- Ryszard Legutko: Moim zdaniem słusznie. Kiedy atmosfera jest zaogniona, to nikt nie jest zainteresowany poszukiwaniem prawdy. Dobrym na to przykładem jest słowo „wykształciuch”. Użył je Ludwik Dorn w bardzo konkretnym sensie z powołaniem się na Aleksandra Sołżenicyna i Romana Zimanda, ale do tej pory funkcjonuje jako czołowa obelga rzucana przez pisowców na inteligencję.
Niesłusznie?
- To jest jawne nadużycie. Wystarczy sięgnąć do tekstu wywiadu Dorna i zobaczyć w jakim kontekście słowo to było użyte. Ale nikomu nie chce się tego zrobić czy sprawdzać jak to było u Sołżenicyna. A wszyscy wiedzą, że to była obelga. Więc prezes Kaczyński powiedział, że jeśli ktoś poczuł się urażony takim czy innym sformułowaniem to przeprasza, choć PiS nie jest przeciw inteligencji.
Trzeba było przerwać tę spiralę agresji. Skoro doszło do takiego zapętlenia to może dobrze dać sygnał, że my już nie jesteśmy zainteresowani okładaniem się w przestrzeni publicznej.
W sobotę podczas wykładu w auli Instytutu Historii UJ Jarosław Kaczyński zapowiedział zwołanie przez PiS jeszcze w tym roku kongresu inteligencji polskiej. Będzie na to odzew?
- Na takie spotkania , jak to z prezesem Kaczyńskim, przychodzi mnóstwo inteligentów. Zawsze sale są pełne. Tylko, że inteligencja jest podzielona i są z tego powodu silne emocje.
Uda się je pokonać?
- Może dojść do obniżenia napięcia. Jestem w tej sprawie umiarkowanym pesymistą, albo umiarkowanym optymistą, zależy jak na to spojrzeć. Nie wiem czy druga strona będzie skłonna do osłabienia swoich emocji politycznych.
Na kongresie PiS prezes Kaczyński rzucił hasło pokoju, a nie wojny.
- To jest dobre hasło. Bo ludzie są powszechnie zmęczeni atmosferą napięcia wynikającą z politycznych rywalizacji, która przelewa się przez media się i wszyscy Polacy w tym uczestniczą.
PiS dopiero teraz to zrozumiał, że takie napięcie jest szkodliwe?
- Ktoś musi to powiedzieć pierwszy. Zobaczymy co będzie dalej, czy PiS wytrwa w spokoju, w polityce nieodpowiadania na agresję. To jest trudne, ale liczę na to,że może wytrwa.
Będzie prowokowanie PiS-u przez konkurentów?
- Nie zdziwiłbym się temu. Liczę jednak, że nie będzie im wypadało. Nie tyle ze względów moralnych co wizerunkowych.

http://www.rp.pl/artykul/256602.html