Aktualności

Ryszard Legutko dla tygodnika "Sieci"

01 stycznia 2018 r.

Instytucje Unii są nieporównywalne z tymi, które mamy w państwach narodowych. Tam nie ma żadnego systemu kontroli. W naszych krajach jest podział władz, tam nie ma. Na przykład Komisja Europejska jest zarówno organem tworzącym unijne prawo, organem wykonawczym, jak i wreszcie ciałem quasi-sądowniczym

—mówi w rozmowie z Jackiem Karnowskim w tygodniku „Sieci” prof. Ryszard Legutko.

W rozmowie pojawia się wątek uruchomienia przez Komisję Europejską art. 7 wobec Polski. Prof. Legutko podkreśla, że tej procedury nie można było uniknąć.

    Trzeba sobie zdawać sprawę, że Unia jest organizmem tak specyficznym, iż nie toleruje obcych ciał, zwłaszcza jeśli te obce ciała reprezentują Europę Wschodnią. To nie jest tak, że UE składa się ze „100 kwiatów”, które kwitną dookoła, każdy inaczej, że to jakieś „zjednoczenie w różnorodności”. To struktura monoideologiczna, która nie toleruje żadnych odstępstw, szczególnie z naszego regionu, traktowanego przez starą Unię jako coś gorszego. Mamy być posłusznym czeladnikiem i mamy się pilnować, by w głowach nam się nie poprzewracało

—tłumaczy eurodeputowany PiS.

Profesor zwraca uwagę, że Unia Europejska wrogo przyjęła fakt, że w Polsce doszło w ogóle do zmiany władzy.

Już samo to, że w Polsce doszła do władzy partia spoza głównego nurtu, wyraźnie konserwatywna, zmierzająca do zmiany establishmentu, było odbierane jako akt wrogi wobec Unii. Ataki na przyszły rząd Prawa i Sprawiedliwości rozpoczęły się jeszcze przed wyborami, gdy nie było wiadomo, jak nowa władza będzie wyglądała. Nasiliły się, kiedy się okazało, że nie jest to rząd „na niby”, który ograniczy się do drobnych re- tuszy. Biorąc te czynniki pod uwagę, inaczej być nie mogło. Elita unijna to nie jest towarzystwo skłonne do kompromisów, do tolerowania zróżnicowania. Nic z tych rzeczy

—stwierdza rozmówca Karnowskiego.

Legutko mówi również o wkładzie polskiej opozycji w działania Komisji Europejskiej przeciwko Polsce.

Tak, to miało znaczenie. Platforma jest partią silnie wspieraną przez główny nurt europejski, ale tylko w działaniach negatywnych. Tak było jeszcze w czasach, gdy PO w Polsce rządziła. Jeśli trzeba było dać nauczkę Prawu i Sprawiedliwości, to owszem, Unia słuchała Platformy. Ale gdy politycy PO chcieli z rzadka coś dobrego zrobić dla Polski – czy to w sferze energetyki, klimatu, czy coś innego – wówczas już tego wsparcia nie było. Dziś to jeszcze bardziej widoczne. Nasza opozycja podsuwa pomysły, pomaga pisać rezolucje, na czym internauci złapali Rafała Trzaskowskiego. W zamian może zabrać głos, dostaje brawa. Ale to instrumentalne wykorzystywanie PO. Bo decyzje w sprawie Polski nie są decyzjami tej partii mimo jej nieustannego i obmierzłego lizusostwa

—mówi Legutko.