Aktualności

Ryszard Legutko dla "TVP Info"

17 lutego 2017 r.

Tonący brzydko się chwyta,więc wszystkie środki są dozwolone w mniemaniu polityków Platformy. Kolejna faza histerii. Szukają zawsze jakiegoś pretekstu

— mówił prof. Ryszard Legutko, eurodeputowany PiS, na antenie TVP Info - komentując wrzawę rozpętaną wokół kierowcy seicento, który uczestniczył w wypadku z limuzyną premier Beaty Szyydło.

Wypadek - rzecz bardzo przykra. Wszystko wskazuje na to, że młody człowiek, który prowadził samochód, dzięki przytomności umysłu kierowcy BOR, uratował życie w seicento. W starciu z potężnym pancernym samochodem byłby bez szans. W takiej sytuacji wypada milczeć, życzyć pani premier i wszystkim poszkodowanym powrotu do zdrowia

— powiedział. Polityk ubolewał też nad zaostrzeniem języka denaty politycznej.

Jest fala nienawiści i straszny, obrzydliwy wulgarny, knajacki język. Postępująca degrengolada języka politycznego w Polsce za sprawą opozycji. To już trwa od 2005 roku. Wydawałoby się, ze gorzej się nie da. A za każdym razem okazuje się, że można gorzej.

— stwierdził.

Zdaniem Legutki - sprawy w Polsce zaszły zbyt daleko.

Oderwały się od rzeczywistości. To są często świadome, zaprogramowane działania. Nikt już nie rozmawia o faktach. To jest wszystko podkręcane. Opozycja na tym traci i coraz gorzej wypada w sondażach

— zauważył.

. Mówiąc o polityce zagranicznej i krytycznych opiniach ze strony opozycji co do jej kształtu, eurodeputowany powiedział:

PO i część naszych elit próbują przedstawić stanowisko, że jeżeli nasz polityk będzie się przyjaźnił z jakimś politykiem francuskim czy niemieckim – to uda się załatwić jakieś sprawy polityczne. „Przychodzi premier Tusk do Angeli Merkel i powie Angela, zrób to dla mnie, ten Nord Stream… Angela mówi: no dobrze. Dla Kaczyńskiego bym tego nie zrobiła, ale dla ciebie to załatwię. ” To przecież jakaś bzdura kompletna…

Relacje przyjacielskie nie maja znaczenia w stosunkach między politykami. Natomiast jeśli chodzi o relacje między przywódcami niemieckimi i polskimi one są poprawne, merytoryczne, rzeczowe. Spotkanie z Kanclerz Merkel było merytoryczną rozmową. Pani Kanclerz wie na czym polega polityka i  jest dobrze zorientowana w polskich sprawach

— tłumaczył.

Komisarz Timmermans przyjmuje to bardzo osobiście. On się bardzo zaangażował i wszystko mu się wymyka z rąk i jest zdenerwowany. Ten panel miał dotyczyć czego innego. Nie spraw TK. On po prostu nie może wytrzymać. Z drugiej strony stawia się w roli oskarżyciela, sędziego, egzekutora. On uważa, że wie co się dzieje w Polsce. Jak to wygląda od strony prawnej. Ale kiedy zapytaliśmy Komisję, skąd ona czerpie informacje, jakie ma ekspertyzy prawne – nie dostawaliśmy odpowiedzi. A w końcu to, co dostaliśmy było tekstem zupełnie bezwartościowym. Komisarz Timmermans nie zna podstawowych faktów dotyczących sporu o TK. Poza tym to są podwójne standardy. Gdyby TK składał się z nominatów poprzedniego rządu wcale by się nie odezwał. A, ponieważ jest mniej więcej 50/50 to im się nie podoba.

—ocenił.

Mówiąc o innych atakach na Polskę prof. Legutko uznał, że mają one podłoże ideologiczne i że liberalne środowiska nie mogą ścierpieć, że w Polsce jest zróżnicowanie światopoglądowe.

To jest coś, co się nie mieści w wyobraźni europejskich elit. One chcą, żeby był jeden głos i nazywają to wartościami europejskimi
W opinii eurodeputowanego Komisja Europejska nie ma jednak narzędzi by wpłynąć na zmianę kształtu TK w Polsce.

Mamy rozwiązać TK? Wsadzać tam innych sędziów, którzy zajmują inne stanowiska?

— pytał.

To jest krucjata pana Timmermansa i kilku organizacji skrajnie ideologicznych

— zauważył.

Komisja Europejska za czasów Junckera wyraźnie wykroczyła poza to o czym mówi Traktat Lizboński. Juncker zapowiedział, że zrobi z niej komisję polityczną i zrobił

— dodał.

Eurodeputowany odniósł się też do przypisywanej Donaldowi Trumpowi prorosyjskości.

Obama zrobił reset z Rosją i nikt nie histeryzował. Obama był ok. Ale zrobiono tę proputinowska gębę Trumpowi. A teraz mimo , że się potwierdziło, że to nieprawda to cały czas jest ta sama śpiewka, ten refren jest powtarzany. To jest problem współczesnej polityki. Trzeba przeciwnika zniszczyć przyprawić mu gębę przypisać najgorsze rzeczy, a że one są nieprawdziwe - nie ma znaczenia…

— ubolewał polityk.