Aktualności

Ryszard Legutko dla portalu "Wpolityce.pl"

05 lipca 2018 r.

Przewodniczący Tajani wpadł w furię, ponieważ nie zrozumiał mojej wypowiedzi. Później wytłumaczyłem mu o co chodzi i przeprosił. Ja mówiłem, że kara się europosłów za różne wypowiedzi w czasie debat. Nie wymieniłem narodowości posła, ani nazwiska. Natomiast przewodniczący Tajani zrozumiał, że powiedziałem, iż europoseł Korwin-Mikke został ukarany dlatego, że jest Polakiem. Zdenerwował się i miał taki wybuch – nawet powiedział, że jest praktykującym katolikiem, jakby to miało cokolwiek do rzeczy

— powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS.

wPolityce.pl: Jak pan ocenia wystąpienie premiera Morawieckiego nt. przyszłości Europy, które wygłosił wczoraj w Parlamencie Europejskim?

Prof. Ryszard Legutko: Wystąpienie oczywiście było bardzo dobre, bo pan premier Morawiecki jest człowiekiem, który ma różnorakie rzeczy przemyślane i ma bogate doświadczenie, nie tylko polityczne. Problem w tym, że nikt tego nie słuchał, mało kto nawiązywał do wypowiedzi pana premiera. Natomiast zaczęło się uderzanie w Polskę, zresztą widać, że w dużej części suflowane przez polską opozycję. Można to było zobaczyć chociażby po wypowiedzi szefa EPL Manfreda Webera o aresztowaniu Władysława Frasyniuka za noszenie róż. Miał problemy z wymówieniem nazwiska ”Frasyniuk”, sięgnął po kartkę. Widać było, że polska opozycja podsuwała te „kawałki”, wypowiedzi Wałęsy itd. Nie było żadnej debaty. Obstawili galerię w Parlamencie Europejskim, nie waham się tego powiedzieć, jakimiś politykami – przedstawiano ich jako członków organizacji pozarządowych, ale oni się zachowywali agresywnie.

Co konkretnie takiego zrobili?

Jeden z nich ordynarny gest pokazał w stosunku do pana premiera, zaczepiali nas, kiedy chodziliśmy po korytarzu. Krzyczeli po nazwisku: „Boi się pan?!”. Nie jest to coś co się zdarza na korytarza parlamentu. Jednak mamy ten komfort, że jak chodzimy, nikt nas nie zaczepia. Postaram się interweniować w tej sprawie. Przyznam się ze wstydem, że jednak nie byliśmy przygotowani na tę inwazję chamstwa, chociaż powinniśmy byli, bo chamstwo jest główną bronią opozycji w tej chwili. Od początku było wiadomo, że nie będzie żadnej debaty, niezależnie od tego, jak mądre byłoby przemówienie pana premiera.

Jeszcze dopytam – w jaki sposób zamierza pan zareagować na tę wczorajszą sytuację w PE?

Napiszę do pana przewodniczącego PE, zwrócę na to uwagę. Naprawdę czułem się wyjątkowo niekomfortowo, kiedy słyszałem moje nazwisko wykrzykiwane przez bardzo agresywnie nastawione osoby. Chamstwo jest bronią, którą opozycja stosuje od długiego czasu.

W trakcie debaty w PE również pan wygłosił mocne wystąpienie. Twierdził pan m.in. ,że w PE panuje cenzura, nie ma żadnej dyskusji. Przewodniczący Tajani twierdził, że nie ma pan racji.

Przewodniczący Tajani wpadł w furię, ponieważ nie zrozumiał mojej wypowiedzi. Później wytłumaczyłem mu o co chodzi i przeprosił. Ja mówiłem, że kara się europosłów za różne wypowiedzi w czasie debat. Nie wymieniłem narodowości posła, ani nazwiska. Natomiast przewodniczący Tajani zrozumiał, że powiedziałem, iż europoseł Korwin-Mikke został ukarany dlatego, że jest Polakiem. Zdenerwował się i miał taki wybuch – nawet powiedział, że jest praktykującym katolikiem, jakby to miało cokolwiek do rzeczy.

Przemawiając w PE mówił pan też, że podobno PE nie zgodził się na wystawę o Józefie Piłsudskim. Przewodniczący Tajani zaś przyznał, że Piłsudski to bohater.

To jest ciekawy wątek. Nagle się okazało, że wszystko jest w porządku. Złożyliśmy wniosek o dwie wystawy, na jedną dostaliśmy zgodę, a drugą nie. Przy czym taką nieoficjalną drogą, bo nie na piśmie, zostało nam przekazane, że z tym Piłsudskim jest coś nie tak, bo coś do tego mogą mieć Litwini i to postać kontrowersyjna. Nagle oni zaczęli te sprawę wyjaśniać. I przewodniczący Tajani powiedział, że to nieporozumienie i będzie ta wystawa. Prawda jest taka, że gdybym nie zainterweniował, to by nic z tego nie było. A to nie jest pierwszy taki przypadek – musieliśmy kiedyś zaklejać czarną taśmą napisy pod zdjęciami, w przyszłym tygodniu nie wiadomo, czy nie będzie ocenzurowana wystawa o Wołyniu. Naprawdę ta cenzura istnieje, ja sobie tego nie wymyśliłem.

Chciałbym jeszcze wrócić do kwestii debaty w PE po wystąpieniu premiera. Tradycyjnie, głos w sprawie praworządności zabrał europoseł Guy Verhofstadt. Apelował do premiera, aby Polska wróciła do centrum Europy.

Muszę powiedzieć, że to wystąpienie jak na pana Verhofstadta było zadziwiająco stonowane i byłem po części miło zaskoczony. Oczywiście to jest wszystko bez sensu, co on mówi. Pojawiał się w nim standardowy argument, odwołanie do wartości europejskich. Jedną z tych wartości jest rozdział władz i ja podałem przykład, że komisarz UE, który nie jest wybrany przez obywateli, ale „spuszczony na spadochronie politycznym”, mówi w sposób kategoryczny, jak prawo powinno być zmienione, jak powinny działać sądy w Polsce. To jest przecież złamanie tej zasady rozdziału władz. To jest taki sposób myślenia, że oni są otwarci, tolerancyjni, wolnościowi. Jesteśmy za wolności, zatem karzemy wam zrobić to i to, bo my jesteśmy za wolnością. To jest ten sposób myślenia.

Rozmawiał Adam Stankiewicz