Aktualności

Ryszard Legutko dla portalu "Wpolityce.pl"

15 czerwca 2018 r.

Grillowanie Polski może nadal trwać i pewnie będzie trwało, bo tamta strona też nie ma gwarancji, że finalnie skończy się to sukcesem. Będą starali się to przeciągać i utrudniać nam życie.

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS.

wPolityce.pl: Jacek Saryusz- Wolski proponuje, by spór z KE zakończyć zażądaniem głosowania w sprawie art. 7. Twierdzi, że Polska jeśli nie na pierwszym, to na drugim etapie odniesie w nim sukces. Zgodzi się Pan z tym?

Prof. Ryszard Legutko: To jest oczywiście decyzja rządu, który wie, na ile głosów można liczyć. Może się to zmieniać w zależności od tego, jaka jest aktualna sytuacja polityczna. Wiemy np. że Brytyjczycy są coraz bardziej ostrożni w swoich działaniach wobec UE. Natomiast, gdyby istotnie było tak, że możemy liczyć na taką ilość krajów, która przyblokuje tę procedurę, wtedy zgadzam się z tym, że warto byłoby to uczynić. Dlatego, że ta procedura jest długa i na razie nie będzie miała końca. Także to grillowanie Polski może nadal trwać i pewnie będzie trwało, bo tamta strona też nie ma gwarancji, że finalnie skończy się to sukcesem. Będą starali się to przeciągać i utrudniać nam życie.

Europosłowie twierdzą, że strona bułgarska nie chce robić wysłuchania Polski na Radzie ds. Ogólnych, ale jest naciskana, by ono jednak się odbyło. To oznacza, że część państw ma już dość tego sporu?

Tak, ale przy całym szacunku dla Bułgarów, nie jest to kraj, który ma wiele do powiedzenia w czasie swojej prezydencji. Oni co prawda nie byli od początku entuzjastami tego sporu, ale jednak to nie oni decydują mimo, że formalnie mają prezydencję. Natomiast w przypadku Austrii, która w najbliższym czasie obejmuję prezydencję w UE jest z kolei obawa, że podobnie jak Brytyjczycy będą chcieli być bardziej katoliccy od papieża, ponieważ są też przedmiotem złego postrzegania przez elity europejskie. Więc niewykluczone, że oni też niekoniecznie będą tutaj działali na naszą korzyść.

To prawda, że prym w lobbowaniu przeciwko polskiemu rządowi wiedzie obecnie Holandia?

Wszystko na to wskazuje, bo oni mają swoje interesy budżetowe, rabaty holenderskie i w związku z tym starają się przypodobać KE i wielkim graczom, również kosztem Polski. Timmermans, jak wiemy, bardzo intensywnie stara się o to, żeby mieć dalsze swoje życie w KE. Politycznie jego pozycja jest słaba, ale pojawiają się informacje medialne, że ubija interes z premierem Rutte, że za pewne działania sprzyjające stanowisku holenderskiemu w kwestii budżetu będzie wspierany w swoich działaniach politycznych przeciwko Polsce. A te działania przeciwko Polsce i częściowo przeciwko Węgrom, to jedyne, co stanowi o politycznym funkcjonowaniu Timmermansa w KE. Stąd właśnie Holandia, która jakoś szczególnie do tej pory się nie wypowiadała, nagle zaczyna być radykałem jeśli chodzi o Polskę i całą tę procedurę.

Jeżeli dialogu z KE nie będzie i Polska de facto dalej będzie grillowana, to czy powinniśmy zagrać trochę ostrzej blokując ważne decyzje, które mają zapaść na forum UE, tak jak swego czasu czyniły to inne kraje?

To jest oczywiście do rozważenia. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, na ile możemy być w tym blokowaniu skuteczni. Bo proszę jednak pamiętać, że UE ma bardzo dużo mechanizmów, które niestety uniemożliwiają blokowanie. Trzeba więc to dokładnie skalkulować. Jeżeli możemy to czynić, to byłbym zwolennikiem takiego grania. Tym bardziej, że jeśli prawdą jest, że doszło do jakiegoś wstępnego porozumienia z Junckerem, a Junkcer nie był w stanie tego przeprowadzić, to znaczy, że KE nie jest jakimś wiarygodnym partnerem i trzeba z nią postępować trochę inaczej. Przecież tej woli dialogu tak naprawdę nigdy nie było. Timmermans cały czas opowiadał: „dialog, dialog”, ale to nie był żaden dialog, tylko bez przerwy te same dezyderaty i żądania wobec Polski. To śmieszne, bo my taką sytuację, że przedstawiciel europejskiej władzy wykonawczej dyktuje w sposób niemal dyktatorski żądania wobec parlamentu krajowego i legislatury, a jednocześnie dla zmyły nazywa to dialogiem. Podchodziłbym do tego bez żadnych sentymentów, umizgi niewiele tutaj pomogą.

Rozmawiał Piotr Czartoryski- Sziler