Aktualności

Ryszard Legutko dla portalu "Wpolityce.pl"

24 marca 2018 r.

Niby czemu Donald Tusk miałby pomagać Polsce? Bo jest patriotą? Cała jego kariera od początku do końca opiera się na walce z PiS. Dopóki tej walki nie zaczął był trzeciorzędnym politykiem bez wpływów, znaczenia i nazwiska

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko, europoseł Prawa i Sprawiedliwości.

wPolityce.pl: Panie profesorze, dojdzie do porozumienia Polski z Komisją Europejską?

Prof. Ryszard Legutko: Liczę, że dojdzie do porozumienia z Komisją Europejską, chociaż dopóki to się nie stanie, należy być bardzo ostrożnym. Pamiętajmy, że w UE i w Polsce są grupy, które starają się za wszelką cenę nie dopuścić do tego. W Polsce byłby to straszny cios dla opozycji. Gdyby doszło do porozumienia to obecność większość w Parlamencie Europejskim wpadłaby w furię. Porozumienie ma również przeciwników w samej Komisji Europejskiej.

Może Juncker z Timmermansem zmienili zdanie?

Nie wydaje mi się, żeby Juncker z Timmermansem podzielili swoje rolę na dobrego i złego glinę. Timmermans za dużo zainwestował w upokarzanie Polski, więc takie porozumienie byłoby dla niego porażką. Trzeba być bardzo ostrożnym. Nie bardzo wiemy, na czym to porozumienie miałoby polegać. Czy cała procedura z art. 7 przeciwko Polsce zostałaby anulowana? W każdym razie byłoby to rzeczywiście dobre rozwiązanie, gdyby do niego doszło. Ale póki się tak nie stanie, pamiętajmy, że bardzo dużo środowisk jest zainteresowanych, żeby do tego porozumienia nie doszło.

Co może skłonić Komisję Europejską do ustępstw?

Nie ma żadnych oficjalnych informacji, ale mam nadzieję, że polskiemu rządowi udało się zebrać mniejszość blokującą. To jednak ustawiło KE w trochę trudnej sytuacji. W UE panuje praktyka naciągania prawa na wszystkie możliwe sposoby. Jednak UE byłoby trudno zlikwidować mniejszość blokującą. Wydaje się, że ewentualna mniejszość blokująca postępowanie przeciwko Polsce to jedyne wytłumaczenie zmiękczenia stanowiska KE. To nie jest jednak organizacja, która dobrze życzy polskiemu rządowi.

Wspomniał pan o polskiej opozycji. Wydaje się, że po zawarciu porozumienia polskiego rządu z KE opozycja traci sens swojej podstawowej działalności, czyli atakowania rządu.

Mogą mówić, że opłacała się presja, bo polski rząd musiał ustąpić. Nie we wszystkim, ale jednak musiał ustąpić. Tak jak mówiłem - jest dużo grup i instytucji, które źle Polsce życzą. Niezależnie od tego porozumienia nacisk na Polskę i wrzawa przeciwko nam będzie trwała. Nie wyobrażam sobie, że nagle zmieni się wydźwięk artykułów w „Frankfurter Allgemeine Zeitung“, „The New York Times” czy w „Sueddeutsche Zeitung”. Nadal będzie jazda, tylko nie Porsche, ale maluchem.

Pisaliśmy o tym, że Donald Tusk naciska na KE, żeby nie doszło do porozumienia z Polską. Potwierdza pan te informacje?

Nie mam takich informacji. Ale jest to bardzo prawdopodobne. Niby czemu Donald Tusk miałby pomagać Polsce? Bo jest patriotą? Cała jego kariera od początku do końca opiera się na walce z PiS. Dopóki tej walki nie zaczął był trzeciorzędnym politykiem bez wpływów, znaczenia i nazwiska. Pierwszy i ponowny wybór na szefa Rady Europejskiej Tusk zawdzięcza temu, że w UE mówiono, że Jarosław Kaczyński nie chciał, żeby go wybrać. Dla Tuska porozumienie Polski z KE będzie porażką polityczną. Będzie to oznaczać, że nie jest już potrzebny. Mógłby usłyszeć: panu już dziękujemy.

not. ems