Aktualności

Ryszard Legutko dla portalu "Wpolityce.pl"

08 marca 2018 r.

Nie sądzę, żeby politycy KE i PE przeczytali „białą księgę”, a tym bardziej, żeby przeczytali ją z uwagą i zrozumieniem. Dla nich argumenty merytoryczne nie mają znaczenia. Zwłaszcza przy próbie zdyscyplinowania niektórych krajów UE

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS.

wPolityce.pl: Czy „biała księga” będzie poważnie przeanalizowana przez przedstawicieli Komisji Europejskiej i Parlament Europejski?

Prof. Ryszard Legutko: Znam tych ludzi. Nie sądzę, żeby politycy KE i PE przeczytali „białą księgę”, a tym bardziej, żeby przeczytali ją z uwagą i zrozumieniem. Dla nich argumenty merytoryczne nie mają znaczenia. Zwłaszcza przy próbie zdyscyplinowania niektórych krajów UE. Jednak dokument jest faktem politycznym i to już stawia atakujących Polskę w nieco trudniejszej sytuacji. Nie będzie im już tak łatwo opowiadać głupoty publicznie, który ciągle opowiadają. Został poczyniony krok z naszej strony. Jest to krok ofensywny. Traktuje to jako jeden z elementów odzyskiwania przez Polskę politycznych wpływów.

Jest to jednak bardzo trudne.

Dlatego trzeba stosować różne instrumenty. Jednym z nich jest „biała księga” na którą zawsze możemy się powoływać.

Przedstawiciele KE i PE nie będą mogli mówić, że nie znają szczegółów reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Pewnie będą nadal powtarzać, ale nie będzie im już tak łatwo. Dokument został wprowadzony z dużą mocą. Nie można udawać, że go nie ma.

KE dalej będzie naciskać na Polskę, żeby polski rząd wprowadził ustępstwa w reformie prawa?

KE będzie dalej naciskała na Polskę. Będzie jej bardziej zależało na sprawach symbolicznych niż realnych, bo wiedzą, że nie ma szans na zmianę. Chyba nie są tak naiwni, żeby wierzyć, że rząd się wycofa z reformy wymiaru sprawiedliwości. Nie są też chyba na tyle naiwni, żeby uważać, że to jest rząd sezonowy. Kiedy patrzę na Timmermansa mam poważne wątpliwości.

Dlaczego?

Timmermans sprawia wrażenie, jakby uważał się za Karola Wielkiego Europy albo Ludwika XIV UE. Ostatnio powiedział rzecz kompletnie zdumiewającą. Stwierdził, że to, co robi spotyka się z akceptacją polskiego społeczeństwa, ponieważ rośnie w Polsce poparcie dla UE. Co jest o tyle zdumiewające, że rośnie dramatycznie liczba Polaków uważających, że UE zmierza w złym kierunku. Niedawno 20 proc. badanych tak uważało, obecnie tak sądzi 40 proc. To efekt działalności takich ludzi jak Timmermans. Jest to człowiek, który by nie istniał, gdyby nie Polska i Węgry. On będzie chciał ten płomień napięcia w relacjach KE z naszymi krajami podtrzymywać przez cały czas. Myślę, że sprawa przycichnie, bo przed Komisją krótkie życie. KE niedługo przestanie istnieć, już jest w fazie schyłkowej, bo wszyscy myślą o nowych wyborach i nowej Komisji.

W jakiś aspektach symbolicznych KE może naciskać na Polskę?

Może chodzić o nowelizację w jakimś zakresie. Chodzi o wprowadzenie jakiejś drobnej zmiany, żeby KE mogła powiedzieć – prowadziliśmy dialog, doprowadziliśmy do kompromisu i mamy sukces, bo dogadaliśmy się z polskim rządem. Rozumiem, że cokolwiek zrobi polski rząd, nie naruszy istoty reformy, bo inaczej całe przedsięwzięcie nie ma sensu. Poza tym reforma została przeprowadzona. „Biała księga” sprawę definitywnie zamyka i jest sygnałem ze strony polskiego rządu, że nie wycofa się z reformy. Jakieś zmiany kosmetyczne są możliwe. W polityce takie rzeczy są codziennością.

Not. ems