Aktualności

Ryszard Legutko dla portalu "Wpolityce.pl"

22 września 2017 r.

Z panem posłem Tomaszem Porębą zwróciliśmy się do prezesów Trybunału, że wypowiedzi pana sędziego Safjana są niestosowne i niezgodne z rolą sędziego, który ma być wstrzemięźliwy, a nie wchodzić w rolę politycznego harcownika walczącego z rządem. W odpowiedzi sędzia Trybunału stwierdził, że nic się nie stało, a sędzia Safjan nie sprzeniewierzył się zasadom

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko, poseł PiS do Parlamentu Europejskiego.

wPolityce.pl: Pan Jacek Saryusz-Wolski powiedział w czwartek w „Warto rozmawiać”, że rezolucje Komisji Europejskiej w sprawie Polski były napisane przez ludzi, którzy przyjechali z Warszawy. Może pan to potwierdzić?

Prof. Ryszard Legutko: Nie mam na to żadnych twardych dowodów. Ale mam oczy i rozum, więc widzę, co się dzieje. Politycy, którzy rządzą Unią wspierają działania polskiej opozycji w Parlamencie Europejskim i używają jej języka. Następnego dnia po przyjęciu przez Sejm ustaw reformujących sądownictwo deputowani PE, którzy nie znają języka polskiego, więc nie mogli przeczytać tekstów tych ustaw, komentowali ich treść. Wydaje się więc oczywiste, że ktoś im podsunął stanowisko, jakie mają zająć. Zasada podwójnych standardów jest stosowana wobec Polski konsekwentnie. Platforma Obywatelska mogła robić wszystko, nawet najgorsze rzeczy, ale to nie wzbudzało żadnego zainteresowania w Parlamencie Europejskim, ani w Komisji Europejskiej. Jednak bez względu na to, co robi PiS wywołuje to natychmiastową furię. Wiąże się to  z układem sił w Parlamencie Europejskim, gdzie są rządy starej większości głównego nurtu i wszystko, co wychodzi poza główny nurt jest ruchem dysydenckim i kierowane wrogością.

Dla PO jest to jedyny środek walki z rządem, a dla większości rządzącej w Unii interesem jest zlikwidowanie rządów polskiego i węgierskiego. Działają tutaj wspólnie, spójność jest widoczna. Byłoby niemożliwe tak duże zainteresowanie tych grup politycznych z rządem w Warszawie gdyby nie stałe suflowanie i naciskanie.

Pan Jacek Saryusz-Wolski mówił również, że Komisja Europejska przekracza prawo, ponieważ ustrój sądów powszechnych leży w kompetencji państwa członkowskiego, a nie KE. Ale co istotniejsze, zwrócił uwagę, że 8 państw UE ma zróżnicowany wiek emerytalny, a tylko Polska jest krytykowana. Czyli po raz kolejny mamy do czynienia z ewidentnie działaniami politycznymi przeciwko Polsce?

Oczywiście. Jesteśmy obcym ciałem w UE, które trzeba zniszczyć. Komisja Europejska permanentnie łamie prawo i traktaty. Cała procedura praworządności wszczęta przeciwko Polsce jest niezgodna z prawem i traktatami. KE nie może pełnić roli nadrzędnej wobec rządów państw narodowych, nie posiada takich uprawnień. Podobnie jak nie ma uprawnień nad sądownictwem państw członkowskich. Świadczy o tym pismo KE z 2008 r., w którym jednoznacznie napisano, że Komisja nie może podjąć działań w sprawach krajowych. Wtedy jednak chodziło o rząd Platformy, który był posłuszny Unii i mógł robić wszystko. Natomiast w przypadku PiS widzimy oczywiste łamanie prawa przez KE. Ale Komisja może podejmować takie działania, ponieważ Parlament Europejski jej w tym przyklaskuje i mówi – walczcie odważniej i śmielej z polskim rządem w Warszawie.

Na ile odporny na polityczne naciski będzie Trybunał Sprawiedliwości UE?

Można mieć w tej sprawie wątpliwości. Działania publiczne i wypowiedzi pana sędziego Marka Safjana rokują jak najgorzej. Z panem posłem Tomaszem Porębą zwróciliśmy się do prezesów Trybunału, że wypowiedzi pana sędziego Safjana są niestosowne i niezgodne z rolą sędziego, który ma być wstrzemięźliwy, a nie wchodzić w rolę politycznego harcownika walczącego z rządem. W odpowiedzi sędzia Trybunału stwierdził, że nic się nie stało, a sędzia Safjan nie sprzeniewierzył się zasadom.

To kolejny dowód na głęboki kryzys instytucji unijnych.

Europa jest w tej chwili w bardzo niebezpiecznym stanie. Rośnie tyrania większości przy kompletnym ignorowaniu reguł. Ostatnie przemówienie Jeana-Claude’a Junckera wyraźnie wykraczało poza zapisy traktatowe. Mimo to nie spotkało się z żadną krytyką. Wydaje się niestety, że będą próby podejmowania dalszych działań w kierunku zapowiedzianym przez przewodniczącego Komisji Europejskiej. Sytuacja jest bardzo niebezpieczna, może się źle skończyć również dla samej Unii.

Panie profesorze, czy w najbliższym czasie może znowu dojść do debaty na temat Polski w Parlamencie Europejskim?

Rzecz jest odłożona w czasie, ale z pewnością do takiej debaty dojdzie. Sprawa w Parlamencie Europejskim wygląda tak – liberałowie i komuniści naciskają bardzo mocno na debatę nad rezolucją. Natomiast socjaliści i EPP mówią, że należy się wstrzymać do czasu ogłoszenia projektów prezydenckich. Wtedy może się zacząć coś dziać, chociaż z drugiej strony jeżeli pan prezydent ogłosi swoje projekty, nie będzie to koniec procesu legislacyjnego, trafi do Sejmu, gdzie mogą zostać wprowadzone poprawki. Groteskowe jest to, że komuniści stają się najbardziej radykalną twarzą Unii i najmocniej bronią europejskości.

Czy Polska może spodziewać się działań ze strony Komisji Europejskiej?

Niczego nam nie mogą zrobić. Działania KE mają na celu rozmiękczenie opinii publicznej i osłabienie poparcia dla rządu. Na razie te działania są nieskuteczne. Mam nadzieję, że tak zostanie.

Not. TP