Aktualności

Ryszard Legutko dla portalu "Wpolityce.pl"

16 września 2017 r.

Debaty na temat Polski będą, na razie socjaliści i Europejska Partia Ludowa wstrzymują się, bo twierdzą, że czekają na projekt prezydencki. Czy artykuł 7 zostanie uruchomiony? Część moich kolegów twierdzi, że nie, bo to jest element grillowania, ja natomiast myślę, że to się może stać. Oczywiście będzie to bez dalszych konsekwencji

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS

wPolityce.pl: Protest „Solidarności” przed siedzibą KE w Warszawie w obronie wieku emerytalnego będzie Pana zdaniem wzięty pod uwagę przez Fransa Timmermansa?

Prof. Ryszard Legutko: Protestować trzeba, ale z pewnością jeden, czy dwa takie protesty nie wystarczą. Mogę one natomiast pomóc pośrednio, jeśli w dłuższym czasie będzie to wspierało politykę rządu odnośnie reform i ograniczonego zaufania do KE i struktur europejskich. A to może wpłynąć na osłabienie tej presji.

Ona znów w ostatnim czasie się nasila.

Tak, widzimy, że ta presja nie słabnie, a nawet się wzmacnia, bo zaczynają wypowiadać się przywódcy, czy politycy rządowi z krajów członkowskich. Wielokrotnie wypowiadał się już Macron, co oczywiście można było tłumaczyć najpierw kampanią wyborczą, a później dramatycznym spadkiem popularności w kraju po wyborach. Można to było oczywiście tłumaczyć także ideologią, która z pewnością jest również ideologią Macrona. Mamy także wypowiedzi kanclerz Merkel, która do tej pory była powściągliwa, to ma też oczywiście związek z zapowiedzią otwarcia kwestii reparacji. Widzimy, że przed UE będą zapewne nietraktatowe ruchy, albo na pograniczu traktatu, które zapowiedział Juncker. Wszystko to sprawia, że jest pilna potrzeba uspokojenia Europy Wschodniej, a zwłaszcza Polski i Węgier.

W jaki sposób?

Wiemy, że próbuje się rozbić Grupę Wyszehradzką w kwestii uchodźców i pracowników delegowanych. To jest ta metoda wyciągania pojedynczych krajów, która w przypadku słabszych państw zawsze skutkuje. Pamiętam, że tak było też w przypadku Nord Stream 1, tam też była bardzo silna i dość liczna koalicja antynordstreamowa. A jednak rządowi niemieckiemu udało się powyciągać kraje, jak to mówi Zagłoba „jak ryby z saka”. Myślę, że nawet po wyborach w Niemczech trwać będzie ta silna presja na Polskę, Węgry i inne kraje. To jest utrwalanie metodą faktów dokonanych traktatowych działań w UE.

Europejscy liberałowie z Verhofstadtem na czele chcą, by w październiku w PE odbyła się kolejna debata na temat praworządności w Polsce, znów mówią o uruchomieniu art. 7 traktatu. To tylko straszak?

Debaty na temat Polski będą, na razie socjaliści i Europejska Partia Ludowa wstrzymują się, bo twierdzą, że czekają na projekt prezydencki. Czy artykuł 7 zostanie uruchomiony? Część moich kolegów twierdzi, że nie, bo to jest element grillowania, ja natomiast myślę, że to się może stać. Oczywiście będzie to bez dalszych konsekwencji. W tej chwili widać, że w Polsce nastąpiło pewne przesilenie, nie wiemy jak trwałe, że tego typu zabiegi są przeciw skuteczne. Pojawiają się głosy z obcięciem funduszy, co też oczywiście jest skrajnie pozaprawnym działaniem, czy pomysły, by odebrać prawo głosu w Radzie jednocześnie Polsce i Węgrom. Cały czas trwa więc ta kocia muzyka.

Protestujący przed siedzibą KE zapowiedzieli, że nie wykluczają zorganizowania podobnego protestu również w Brukseli.

To musi być fragment większej całości. W KE nikt szczególnie nie dba o opinie związków zawodowych. To jest instytucja bardzo arogancka, już prędzej jakikolwiek rząd liczy się z takimi opiniami. Pamiętajmy, że KE jest to organizacja bardzo nieczuła na głosy ludzi, wyborców. Gdyby taka była, to nie wyprawiałaby podobnych rzeczy w stosunku do Polski. KE jest zakładnikiem silnych graczy, przede wszystkim silnych rządów w Europie. Stąd naciski na nią w formie protestów społecznych mają wpływ dość ograniczony. Trzeba je organizować, ponieważ odizolowanie polityków europejskich od rzeczywistości politycznej przybiera niewyobrażalne rozmiary, to odległość liczona w politycznych latach świetlnych! To sygnał dla nich, że oprócz tej polityki w ścisłym sensie jest jeszcze społeczne oburzenie. Zwłaszcza, że jednak ta arogancka polityka KE wpływa wyraźnie na nastroje w Polsce.Tego typu działania nękające, centralistyczne ludzi mocno denerwują.

Rozmawiał Piotr Czartoryski-Sziler