Aktualności

Ryszard Legutko dla portalu "Wpolityce.pl"

08 grudnia 2017 r.

Te ataki na razie będą. Bo to nie jest kwestia osoby, lecz tego, iż główny nurt polityczny w Polsce stracił wpływy. Przyjmowane jest to na razie w UE jako anomalia i coś, co trzeba zmienić. Ale oczywiście obycie przyszłego pana premiera na pewno jest jakimś czynnikiem pozytywnym, który trzeba będzie wykorzystać. Nie liczmy jednak na cuda, ich nie będzie

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS.

wPolityce.pl: Pana zdaniem coś zmieni się na lepsze w kontaktach Polski z UE, gdy premierem będzie Mateusz Morawiecki?

Prof. Ryszard Legutko: To zależy w dużym stopniu od nastawienia tej drugiej strony, czyli niemieckiej i pośrednio także Komisji Europejskiej, która jest zawsze dość zgodna ze stanowiskiem niemieckim. To znaczy czy oni będą traktowali to  jako okazję, żeby ten cały spór jakoś załagodzić, bo to jest wygodna okoliczność, że można bez utraty specjalnego wizerunku zaproponować pewne rozwiązania, czy nie. Czy przedstawią to jako nowe otwarcie, nową szansę, czy nowy tryb rozmów, czy może dojdą do wniosku, że Mateusz Morawiecki to jest słabsze ogniwo. Że na tego człowieka, bywałego w świecie i bardzo dobrze zakorzenionego w środowiskach biznesowych i politycznych Europy, ale także i  Ameryki, będzie można wywrzeć wpływ.

Mateusz Morawiecki lepiej od Beaty Szydło będzie odpierał ataki wymierzane w nasz kraj i dbał o wizerunek Polski na świecie?

Na pewno, bo zna to środowisko i  sam jest przez to środowisko znany. Natomiast ja bym z tym nie przesadzał. Mam orientację w tym, jak działa polityka w UE i pozą nią i wiem, że  oni nie są skłonni szukać kompromisów i tolerować dysydentów. To znaczy, że Polska nadal ich zdaniem jest krajem dysydenckim i sporo czasu upłynie zanim to się zmieni. Trzeba nauczyć się długo odpierać te ataki. To nie jest tak, że można spotkać się na kolacji i ze względu na to, że się znamy wyjaśnić w czasie rozmowy jak jest. Nie można liczyć na to, że  tłumacząc w ten sposób pewne kwestie, formułując argumenty, mówiąc językami obcymi druga strona powie wtedy: „A rzeczywiście, nie rozumieliśmy tego, mieliśmy opatrzny ogląd rzeczywistości”. Nie. To jest pewna, wielka maszyna polityczno- ideologiczna, a takie kraje, jak Polska, są uważane ciągle za obce ciało.

Przewiduje Pan, że UE nie przestanie nas krytykować i straszyć sankcjami mimo wspomnianego przez Pana „nowego otwarcia” w tych relacjach?

Te ataki na razie będą. Bo to nie jest sprawa osoby, lecz tego, iż główny nurt polityczny w Polsce stracił wpływy. Przyjmowane jest to na razie w UE jako anomalia i coś, co trzeba zmienić. Ale oczywiście obycie przyszłego pana premiera na pewno jest czynnikiem pozytywnym, który trzeba będzie wykorzystać. Nie liczmy na cuda, ich nie będzie.

Opinie Polaków ws. konieczności zmiany na stanowisku premiera są podzielone. A jakie jest Pana zdanie?

Było widać, że wicepremier Morawiecki, to osoba coraz bardziej licząca się w rządzie, która ma coraz szersze kompetencje i ogarnia całość rzeczy. Myślę, że tu nie chodzi tylko o sprawy gospodarcze, ale całą przebudowę państwa, którą pan premier Morawiecki klarownie widzi. Okazał się bardzo sprawny w sprawach finansowych i gospodarczych. To dobrze rokuje, że  również usprawni i rozwiąże kwestie związane z obronnością, bezpieczeństwem i innymi sprawami.

Rozmawiał Piotr Czartoryski-Sziler