Aktualności

Ryszard Legutko dla portalu "Wpolityce.pl"

26 sierpnia 2017 r.

Jest stara polska zła tradycja rozwiązywania sporów w naszym kraju przez podmioty zewnętrzne. Ona kilka razy przyczyniła się do upadku Polski. Muszę powiedzieć, że nie mogę oprzeć się uczuciu wstrętu, kiedy czytam takie opinie. Wypowiedź posła Budki napawa mnie odrazą

— mówił w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS.

wPolityce.pl: Poseł PO Borys Budka powiedział w wywiadzie, który ukazał się wczoraj w niemieckiej gazecie „Die Zeit”, że Unia Europejska powinna postawić Polsce ultimatum - albo się wycofamy z reformy sądownictwa, albo na nasz kraj powinny zostać nałożone sankcje. Jak Pan skomentuje takie słowa?

Prof. Ryszard Legutko: To jest stanowisko Platformy. Ze względu na to, że tutaj w Polsce idzie im kiepsko, próbują wykorzystywać instytucje europejskie. Wielokrotnie mówiłem, że to jest symptom degeneracji tej partii politycznej i szerzej części polskich elit, która wspiera coś takiego. Jest stara polska zła tradycja rozwiązywania sporów w naszym kraju przez podmioty zewnętrzne. Ona kilka razy przyczyniła się do upadku Polski. Muszę powiedzieć, że nie mogę oprzeć się uczuciu wstrętu, kiedy czytam takie opinie. Wypowiedź posła Budki napawa mnie odrazą.

Dodatkowo trzeba pamiętać, że ustrój sądów jest sprawą wyłącznie państw narodowych i KE, która prowadzi korespondencję z naszym MSZ, nie była w stanie jak do tej pory znaleźć jakiejkolwiek podstawy prawnej w traktatach, które by uzasadniały jakiekolwiek działania represyjne wobec rządu polskiego w kwestii ustroju sądów. Mówiąc ogólnie, to co robi KE to jest bezprawie. Teraz domaganie się, żeby KE dalej brnęła w to bezprawie, jest nie tylko działaniem godzącym w Polskę, ale także niszczącym UE.

Poseł Budka w tym wywiadzie tłumaczył też wysokie poparcie Polaków dla PiS-u tym, że media są w rękach sił „nacjonalistycznych i konserwatywnych” i uprawiają propagandę, a z drugiej strony PiS korzysta z dobrej koniunktury gospodarczej, dzięki czemu może np. zwiększać zasiłki rodzinne.

To zawsze tak jest, że jak PiS dobrze rządzi, to tak naprawdę rządzi źle, bo jest koniunktura. Mogę powiedzieć tylko tyle, że mojego punktu widzenia to bardzo dobrze, że takie opinie padają. Jeśli są reprezentatywne dla polskiej opozycji, to znaczy, iż opozycja jest w stanie takiego zgłupienia, że jeszcze przez tuzin lat PiS może być przy władzy.

Wracając do słów posła Budki dla „Die Zeit” odnośnie ultimatum wobec Polski, to już nie pierwsza tego typu aktywność ze strony opozycji, m.in. w ubiegłym miesiącu Ryszard Petru napisał list do wiceprzewodniczącego KE Fransa Timmermansa, w którym zapraszał polityków unijnych do Polski na posiedzenie Sejmu dotyczącego reformy sądownictwa. Czy Pan widzi tutaj jakieś analogie historyczne?

Oczywiście, że tak. To jest stara polska tradycja Targowicy, tzn. liczenia na to, że  ma przyjść ktoś z zewnątrz i zrobić w Polsce porządek. Gdyby nie ten syndrom, który później został nazwany syndromem Targowicy, to nadal żylibyśmy w IRP.

Wydaje się Panu, że odwoływanie się opozycji do wsparcia z zagranicy spotka się ze zrozumieniem wyborców?

To widać już do tej pory, że na razie z umiarkowanym. Niestety, części elit to się podoba. Z elitami zawsze mieliśmy problem, zwłaszcza od 1945 te elity były zdegenerowane przez to, że patrioci zostali przegnani, wymordowani, natomiast ogromna część elit jednak wsparła system komunistyczny i to środowisko uległo zdegenerowaniu. Raz kochali światową wspólnotę komunizmu, a teraz kochają UE. w której widza coś podobnego tylko w nowych kostiumach, czyli młot na Polskę. Na szczęście nie cała polska elita jest taka.

Pocieszające jest to, że ta strategia PO ma dość ograniczony skutek i jednak ogromna część społeczeństwa nas popiera.

Czyli Pana zdaniem strategia odwoływania się opozycji do „zagranicy” nie będzie skuteczna?

Myślę, że nie. Jeżeli w Polsce wszystko będzie się dobrze układać, to takie Budki mogą sobie wygadywać różne odrażające rzeczy, ale to nie będzie miało żadnego skutku.

Rozmawiał Adam Stankiewicz