Aktualności

Ryszard Legutko dla portalu "Wpolityce.pl"

29 sierpnia 2017 r.

W 2008 r. Komisja Europejska zawarła w swoim stanowisku wyraźnie, że nie ma żadnych prerogatyw w zakresie ustroju sądów w krajach członkowskich. Jeżeli zgodzimy się na unijne bezprawie, pozwolimy na precedens i otworzymy wrota do kolejnych niezgodnych z prawem działań UE. Polska stoi na pryncypialnym stanowisku, dlatego w żadnym razie nie może zgodzić się na takie działania. Nasz kraj broni praworządności w UE, która jest w tej chwili śmiertelnie zagrożona przez działania Komisji. Druga sprawa to rzecz, o której już mówiłem. Jeżeli ustąpimy Komisji Europejskiej, wszystkie kolejne polskie rządy będą całkowicie ubezwłasnowolnione.

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS.

wPolityce.pl: Panie profesorze, czy wypowiedź rzecznik Komisji Europejskiej pani Vanessy Mock należy traktować jako oficjalne stanowisko Komisji w sprawie Polski?

Prof. Ryszard Legutko: Tak.

Jak polski rząd powinien potraktować tę wypowiedź?

Jako stan zwiększonego napięcia między polskim rządem a Komisją Europejską. Trzeba się spodziewać dalszych działań wobec naszego kraju. Wypowiedzi Francji, Słowenii, a ostatnio także kanclerz Angeli Merkel, pokazują, że zwiększa się nacisk na Polskę.

Panie profesorze, to będzie jedynie nacisk polityczny? Raczej innych działań wobec nas, Komisja Europejska nie może podejmować.

Straszą nas przyszłym budżetem, ale on i tak już jest niewielki. Poza tym stajemy się płatnikiem netto, więc te wszystkie „miody i cukry”, które czerpaliśmy z Unii tak naprawdę się już kończą. Stwierdzenia o retorsjach wobec Polski będą wykorzystywane propagandowo. Są to jednak działania bezprawne, przekazywanie środków europejskich nie może być od niczego uzależnione, ponieważ są rozdzielane według innego systemu. Mamy jednak w Europie ze stanem bezprawia.

Naciski polityczne i medialne będą prawdopodobnie rosnąć.

Gra toczy się o osłabienie partii rządzącej w Polsce i liczenie na to, że po następnych wyborach dojdzie do zmiany władzy w naszym kraju. Mamy do czynienia z próbą sił, która odpowie na pytanie, czy polscy wyborcy dadzą się zastraszyć i opowiedzą się po stronie Komisji i wielkich graczy europejskich, czy też staną po stronie rządu. Jeżeli opowiedzą się za obecnym polskim rządem okaże się, że jest on pewnym, stałym elementem polityki europejskiej.

Panie profesorze, co się stanie, jeżeli polscy wyborcy się ugną i odwrócą od rządu?

Będzie bardzo źle. To osłabi nie tylko obecny rząd, ale i ten, który ewentualnie zastąpi PiS po kolejnych wyborach. Ten ewentualny nowy rząd będzie miał bardzo słabą pozycję, bo wszystko będzie zawdzięczał zewnętrznym podmiotom politycznym. Nie będzie miał żadnego pola manewru, będzie musiał się słuchać i przytakiwać.

Będzie miał pozycję wasalną w stosunku do Komisji Europejskiej i czołowych państw UE. Panie profesorze, podkreślał pan w TVP Info, że polski rząd nie może się ugiąć przez żądaniami Komisji.

Nie może się ugiąć dlatego, żeby w działaniach Unii nie doszło do  precedensu. Procedura praworządności jest niezgodna z prawem.

Dlaczego?

Komisja może podejmować tylko działania wynikające z prerogatyw, które są wyraźnie i jasno zapisane w traktatach europejskich. Komisja Europejska nie może podejmować działań domniemanych, ponieważ nie ma żadnych domniemanych prerogatyw. Procedura praworządności jest domniemanym uprawnieniem, co wyraźnie wykluczają traktaty unijne. W 2008 r. Komisja Europejska zawarła w swoim stanowisku wyraźnie, że nie ma żadnych prerogatyw w zakresie ustroju sądów w krajach członkowskich. Jeżeli zgodzimy się na unijne bezprawie, pozwolimy na precedens i otworzymy wrota do kolejnych niezgodnych z prawem działań UE. Polska stoi na pryncypialnym stanowisku, dlatego w żadnym razie nie może zgodzić się na takie działania. Nasz kraj broni praworządności w UE, która jest śmiertelnie zagrożona działaniami Komisji Europejskiej. Druga sprawa to rzecz, o której już mówiłem. Jeżeli ustąpimy Komisji Europejskiej, wszystkie kolejne polskie rządy będą całkowicie ubezwłasnowolnione.

Not. TP