Aktualności

Ryszard Legutko dla "Polskiej Agencji Prasowej"

21 listopada 2017 r.

Wszyscy, którzy poparli rezolucję wzywającą polski rząd do przestrzegania postanowień dotyczących praworządności, tak naprawdę opowiedzieli się za sankcjami przeciw Polsce - powiedział PAP europoseł PiS prof. Ryszard Legutko. "Powiem więcej - ci, którzy się wstrzymali, także się opowiedzieli za tym" - dodał.

Europarlament w środę wezwał polski rząd do przestrzegania postanowień dotyczących praworządności i praw podstawowych zapisanych w traktatach. Zainicjował też własną procedurę zmierzającą do uruchomienia art. 7 traktatu wobec Polski. Za przyjęciem dokumentu głosowało 438 eurodeputowanych, 152 było przeciw, 71 wstrzymało się od głosu.

Przeciwko rezolucji głosowali europosłowie PiS; PO podzieliła się w tej sprawie, a eurodeputowani PSL nie wzięli udziału w głosowaniu. Za rezolucją opowiedziało się sześciu europosłów PO, którzy głosowali "za", to: Michał Boni, Danuta Huebner, Danuta Jazłowiecka, Barbara Kudrycka, Julia Pitera i Różna Thun.

"To jest rezolucja, która ma na celu ukaranie Polski. Punktem finalnym tego procesu mają być sankcje przeciw Polsce" - powiedział PAP eurodeputowany PiS prof. Ryszard Legutko.

Jego zdaniem eurodeputowani popierający rezolucję "tak naprawdę opowiedzieli się za sankcjami przeciw Polsce". I dodał: "powiem więcej - ci, którzy się wstrzymali także się opowiedzieli za tym".

Legutko mówił, że "system głosowania w PE jest taki, że obowiązuje zwykła większość, w związku z tym ten, kto się wstrzymuje, tak naprawdę głosuje +za+".

W ocenie europosła "to zachowanie, mówiąc delikatne, jest niestosowne, mówiąc mniej delikatnie - jest zupełnie skandaliczne".

Podczas debaty europosłowie nawiązali także do Marszu Niepodległości w Warszawie, padały słowa o "narastającym faszystowskim podejściu", programie PiS, "który przypomina program Putina"; przypomniano też o samopodpaleniu Piotra Szczęsnego przed Pałacem Kultury i Nauki. Eurosceptycy zachęcali Polskę, by ze względu na traktowanie jej w UE poszła w ślady Wielkiej Brytanii i zdecydowała się na opuszczenie Unii.

Działania Komisji Europejskiej, która nie chce dialogu z Polską, tylko stawia ultimatum są bezprawne - oświadczył w czasie debaty szef delegacji PiS Ryszard Legutko. Po tym wystąpieniu europosłowie tego ugrupowania opuścili salę plenarną.

Legutko tłumaczył: "Moje wyjście z sali było podyktowane powodami bardzo prostymi - ja dostałem na całą swoją wypowiedź, na całą dwugodzinną debatę, sześć i pół minuty. Ja te sześć i pół minuty wykorzystałem w swojej pierwszej wypowiedzi".

I podkreślił: "Gdybym został na sali, to mógłbym tam siedzieć przez ten pozostały czas, czyli ponad półtorej godziny nie mając prawa głosu i byłbym przedmiotem tego nieustannego grillowania, obelg, ataków".

Legutko stwierdził też, że "to jest jakaś psychodrama, a nie debata". I podsumował: "Debata jest wtedy, kiedy można odpowiedzieć, popolemizować, zareplikować - ja nie miałem tego prawa, to po co miałem tam siedzieć". (PAP)

bko/ ksz/ ksk/