Aktualności

Prof. Ryszard Legutko dla tygodnia "Sieci"

06 czerwca 2018 r.

Gdy w jakimś zakątku kontynentu wybory pójdą nie tak, jak sobie życzą rządzący Europą, zawsze rozlega się „gniewne zatroskanie”. Tak było po każdej wygranej Viktora Orbána na Węgrzech, tak było po przejęciu władzy przez PiS, tak samo po referendum brytyjskim czy zmianie rządu w Grecji. W każdym z tych wypadków wylewano wielkie łzy nad niewłaściwym obrotem spraw, straszono konsekwencjami, otwierano szufladę z napisem „populiści” – mówi w rozmowie z Michałem Karnowskim prof. Ryszard Legutko, filozof, poseł oraz szef delegacji Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego, współprzewodniczący grupy parlamentarnej Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy w PE.

W wywiadzie dla „Sieci” prof. Ryszard Legutko mówi o problemach Włochów z utworzeniem nowego rządu. Komentuje naciski ze strony Brukseli i próbę korekty wyniku wyborczego ze względu na stosunek wygranych partii do unijnej waluty i zapowiedzi wyjścia ze strefy euro.

    To wszystko bardzo niepokoi, mamy do czynienia z poważną ingerencją w wewnętrzne sprawy państwa europejskiego, w sprawy fundamentalne – konstruowanie rządu, obsadę stanowisk. Od samego początku wynik włoskich wyborów był nie po myśli tych, którzy rządzą Europą. Mówię nie tylko o samej Unii Europejskiej, lecz całym kontynencie i systemie władzy politycznej oraz gospodarczej w Europie

— zauważa prof. Legutko. Wskazuje także, że Ruch Pięciu Gwiazd i Liga Północna są partiami, które nie wychodzą poza granice tego, co jest akceptowalne w Europie.

To normalne europejskie partie, demokratyczne, mające po prostu inną wizję Włoch i Unii Europejskiej. Wiem o tym, bo kiedyś, w jednej z poprzednich kadencji, współpracowaliśmy w ramach jednej grupy w Parlamencie Europejskim z Ligą Północną. Czy cała ta krytyka oznacza, że to jest już w Unii Europejskiej zakazane? Tak naprawdę nie chodzi tu o nic innego jak tylko o ochronę monopolu środowisk dziś rządzących Europą. Próbuje się wymusić na wyborcach i politykach, by poruszali się wyłącznie tymi korytarzami politycznymi, które zostały już zbudowane. Opowiada się o integracji europejskiej jako o jednokierunkowej ulicy, którą można się poruszać wyłącznie w jedną stronę. Albo jak o jeździe na rowerze – trzeba cały czas pedałować, bo inaczej wszystko się przewróci. To nie jest do zaakceptowania, to jest też głupie, bo dobra polityka to również prawo do zmiany tych korytarzy, do postawienia postulatu nawet i zasadniczych reform. Polityka w demokracji to alternatywa. Prawdziwa różnica, prawdziwy wybór, niekiedy zasadniczy

— wyjaśnia.

Profesor Legutko mówi także o problemie stabilności euro z jednej strony, a z drugiej o niechęci najsilniejszych państw Unii do podjęcia tematu jakichkolwiek reform.

Ja to odbieram jako strach nie tyle przed wyjściem Włoch ze strefy euro – bo to na razie w ogóle nie leży na stole – ile przed otwarciem dyskusji o tych wszystkich mechanizmach. Uznano, że ryzyko jest zbyt duże. Widocznie w trzewiach mechanizmu jest zbyt dużo negatywnych, niepokojących zjawisk i danych, by ryzykować otwartą debatę. Zwłaszcza dla polityków niemieckich nie jest to do przyjęcia. Kanclerz Angela Merkel i wszystkie siły polityczne Niemiec tyle zainwestowały w stworzenie, a potem ratowanie wspólnej unijnej waluty, że nie godzą się na podniesienie tego tematu przez kogokolwiek. Nie może być mowy o żadnych zmianach, żadnym podważaniu obecnego stanu rzeczy. A już na pewno nie ze strony wyraźnie słabszego partnera. Berlin tylko sobie daje prawo inicjowania zmian w tym obszarze

— wyjaśnia Ryszard Legutko.

Więcej o włoskim problemie w Unii Europejskiej w najnowszym numerze „Sieci”, w sprzedaży od 4 czerwca, także w formie e-wydania na http://www.wsieciprawdy.pl/e-wydanie.html.